Wypadek w Smoleńsku – zdrowego rozsądku ubywa
23 komentarzy
źródło: politykaglobalna.pl
Kiedy czytam w kolejnych komentarzach, iż jestem rosyjskim agentem FSB, moim idolem jest Władimir Putin i kolejny “prośby” o to, bym napisał w końcu swoją “prawdziwą narodowość” tylko dlatego, iż wykluczam, że tragedia w Smoleńsku to celowa robota Rosjan, nie przejmuję się. Trudno, żebym traktował ludzi, którzy mnie w tak wyrafinowany sposób obrażają, poważnie.
Teorie spiskowe, wyrażane w komentarzach, tekstach, wypowiedziach budzą u mnie zażenowanie połączone z rozpaczliwym śmiechem. Od tego jednak jest wolność słowa, by ją szanować. Panie, panowie, głoście sobie dalej swoje niepoparte dowodami hipotezy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy dziennikarze – mający ambicje być opiniotwórczymi, a nawet niejednokrotnie nimi będącymi – zaczynają pisać w podobnym (na całe szczęście: jeszcze z hamulcami) tonie. Wypowiadali się m.in. Tomasz Terlikowski, Bronisław Wildstein i Łukasz Warzecha i działalnością tego ostatniego zajmę się w tym tekście, bo publicysta “Faktu” jest najbardziej aktywną postacią.
Pan redaktor ma zaskakujące hobby – lubi zadawać pytania, nawet gdy odpowiedzi są w zasięgu ręki.
Wyznacznikiem koncepcji nie jest poparcie dla polityki prezydenta, a zdrowy rozsądek
Oddaje głos panu Łukaszowi:
“Niektórzy w gorącej wodzie kąpani zwolennicy Prezydenta Kaczyńskiego wydają się mieć już pewność, że zamach miał miejsce. Jego przeciwnicy z kolei a priori uznali, że na pewno mieliśmy do czynienia z wypadkiem; no, może jeszcze z niewielkim udziałem samego Lecha Kaczyńskiego, który na pewno zmuszał pilotów do lądowania. Obie postawy są nieracjonalne.”"
Odniosłem wrażenie, iż pan Warzecha wielokrotnie prosił, aby nie generalizować i nie wrzucać ludzi do jednego worka – np. nie chce być uważany za kogoś, kto występuje w jednym szeregu z osobami twierdzącymi, że to robota Marsjan, współpracujących z Putinem, wspólnie strzelających do Tupolewa z działa jonowego. Jego ocena filmiku z miejsca zdarzenia, jest podobna do mojej.
Pan Łukasz zapomina jednak, że w samolocie nie zginął tylko prezydent Lech Kaczyński, ale również 95 innych osób, często niezwykle wpływowych. Dlaczego jednak wszyscy przeciwnicy śp. prezydenta mają twierdzić, iż to był wypadek z niewielkim udziałem prezydenta w postaci nacisków? Owszem, pojawiały się takie spekulacje, z reguły w komentarzach, obok tych o Marsjanach, filmiku czy intelektualnych analizach wskazujących “kto to zrobił i dlaczego byli to Rosjanie?”. Mówiąc wprost: nie ma dowodów na to, iż prezydent wpływał na pilotów, a jeżeli tak było, to na pewno zapisało się to na czarnych skrzynkach. Zamiast insynuacji, zajmijmy się faktami.
Wsadzanie w ustach przeciwnikom prezydenta poglądów, których nie wypowiedzieli, nie jest uczciwą metodą w żadnej dyskusji. Chociażby dlatego, iż wśród zwolenników Lecha Kaczyńskiego są osoby, którzy wykluczają zamach, ale również ludzie deklarujący się jako jego “nie-zwolennicy” piszą o zamachu. Upraszczanie jest bezsensowne w tym przypadku.
Cui prodest?
Publicysta przedstawia swój bilans strat i zysków.
Zaczynamy znowu od cytatu:
“Uprawnia nas do tego nie tylko zasada, że zamach powinien być jedną z hipotez niejako z automatu, ale też czysto hipotetyczne rozważenie zysków i strat, jakie mogłyby dotyczyć potencjalnych sprawców. Polska, przez swoje zaangażowanie choćby w Afganistanie, może się teoretycznie stać celem klasycznych islamskich terrorystów i również tej hipotezy nie można wykluczać.”
Na pozór jest to logiczne. Polska angażuje się w Afganistanie i Iraku = islamscy terroryści atakują Polskę. Nie ma to jednak sensu.
Islamscy terroryści atakują obiekty cywilne i państwowe w Europie nie po to, by zabijając jakiegoś przywódcę i pozorując wypadek, wyeliminować go ze sceny politycznej. Wtedy, poza prezydentem, trzeba byłoby pomyśleć o zabójstwie premiera i ministra obrony narodowej (którzy również wysyłali wojska do Afganistanu).
Terroryzm to środek do zastraszania społeczeństwa i wywierania na niego nacisku. W skrócie – zaraz po zamachu przyznaliby się do jego popełnienia dla zdobycia rozgłosu w mediach, a służby momentalnie odtworzyłyby przebieg wydarzeń (np. zestrzelenie samolotu przy pomocy pocisku przeciwlotniczego). Podstawową wątpliwością jest jednak, czy np. iraccy rebelianci byliby w stanie coś takiego zorganizować? Bardzo, bardzo, bardzo wątpliwe. Poza tym, istnieje co najmniej kilkudziesięciu polityków, których zabicie byłoby z ich punktu widzenia ważniejsze.
Inna kwestia, że gdyby to była jakaś organizacja terrorystyczna, to prawdopodobnie od razu pojawiłby się głosy, że to tak naprawdę Rosjanie, a tylko upozorowali atak terrorystyczny, więc i tak wrócilibyśmy do punktu wyjścia…
Idziemy dalej. Pan Łukasz nie przesądza, co jest przyczyną wypadku, jednocześnie puszcza jednak oko do zwolenników teorii zamachu, rozpisując się na ten temat na kilka akapitów Jak argumentuje “interes” Rosjan?
“Po pierwsze – małe nie oznacza: żadne. Wynik wyborów nie był w żadnym stopniu rozstrzygnięty.”
To prawda, sondaże nie dawały prezydentowi szans, ale uważam, iż to bez znaczenia. Lech Kaczyński nie był groźny z punktu widzenia Rosji, chociażby dlatego, iż wpływy Polski w NATO nie są zbyt wielkie. W praktyce, jego poparcie dla Gruzji nie było niebezpieczne dla Rosjan, a śmierć nie dawała żadnej gwarancji zmiany polskiej polityki. Identycznie w kwestii Ukrainy, która – z punktu widzenia Kremla – została “odzyskana”. Protesty w sprawie Czeczenii? Nie bądźmy śmieszni, Polacy milczą w tej kwestii, podobnie jak większość rządów europejskich, a nawet gdybyśmy zgłaszali jakieś uwagi, Rosjanie mieliby je tam, gdzie słońce nie dochodzi.
Pozostaje jeszcze inny argument. Skoro nie wyeliminowali Saakaszwilego (co obiecywał kiedyś Putin), to czemu mieliby zabijać prezydenta Polski? Zero w tym nie tylko korzyści, ale i sensu.
“Po drugie– wraz z prezydentem zginęła znaczna część jego współpracowników, ludzi, którzy mieli do odegrania w polskiej polityce znaczącą rolę, a podzielali poglądy Lecha Kaczyńskiego na politykę zagraniczną oraz innych uczestników polskiego życia publicznego, którzy z rosyjskiego punktu widzenia mogli być problematyczni.”
Tak, zwłaszcza politycy Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. To prawda, że wraz z Lechem Kaczyńskim zginęło szereg jest współpracowników, ale sam prezydent nie był dla Moskwy problematyczny. Doskonale to widać m.in. po tym, jak nas kiwają na Litwie przy Możejkach, czy budowie rurociągu Nord Stream, a także przy kompletnym ignorowaniu zdania polskiego w czasie konfliktu gruzińsko-rosyjskiego.
To straszne, ale ci ludzie, z punktu widzenia interesów Rosji, są zza grobu dużo bardziej niebezpieczni.
A teraz wcielmy się w postać Władimira Putina i zastanówmy się w jakiej sytuacji zdecydowalibyśmy się na tak dramatyczną decyzję, jak celowe spowodowanie wypadku samolotu państwowego? Putin musiałby przegrywać na wszystkich frontach, czego przyczyną byłaby postawa osób lecących samolotem, co więcej, byłaby to jedyna metoda eliminacji, nie można byłoby kogoś otruć (jak np. Litwninienkę) czy nawet wyeliminować politycznie (np. wywołując fałszywą aferę korupcyjną). Istnieje kilkaset sposób na zabicie kogoś, po co powodować wypadek samolotu, który nie daje 100% pewności sukcesu? Zamachowcy musieliby myśleć w ten sposób – podejmują ogromne ryzyko, bo jak się wyda, Rosja będzie skończona jako partner na arenie międzynarodowej, a NATO powinno (ale nie musi) w takim przypadku uruchomić artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego, Wspomnieć można jeszcze o innych konsekwencjach, związanych z Unią Europejską itd.
Trudno wskazać, jak wielkie zyski, przy takim ryzyku, musiałyby się wiązać z zamachem, by zdecydowano się go przeprowadzić. Niech sam czytelnik oceni, czy decyzja o przeprowadzeniu takiej operacji, miałaby sens.
“Po trzecie– na pokładzie miał być także Jarosław Kaczyński, który wycofał się w ostatniej chwili. Wszystko to wystarczyłoby jako odpowiedź na pytanie cui prodest.”
A korzystna jest informacja idąca w świat, że na rosyjskich lotniskach rozbijają się samoloty rządowe? Czy korzystne dla Rosjan jest nagłośnienie sprawy Katynia? Po co wybierać taki termin? Czy korzystna dla Rosji jest fala spekulacji, że to nie musiał być wcale wypadek?
Czy naprawdę Rosja była w aż tak wielkim zagrożeniu, a atak to był aż tak wielki zysk, by się decydować na taki krok? Co takiego zyskali Rosjanie po wypadku?
“Trzeba też pamiętać, że fizyczna likwidacja politycznych przeciwników – coś, co w naszych europejskich głowach może się dzisiaj nie mieścić – nie jest dla rosyjskich elit rządzących niczym niezwykłym. To wręcz część rosyjskiej tradycji politycznej. Mój znajomy powtórzył mi słowa pewnego eksperta od terroryzmu, którego spytał o katastrofę: „Zrób coś tak bezczelnego, żeby nikt nie uwierzył, że to ty zrobiłeś”. W Tu 154M wszyscy byli podani jak na tacy. Gdzieś w Moskwie mogło paść pytanie, czy wolno zmarnować taką okazję.”
Tak jest, pan Warzecha niczego nie przesądza, ale trudno uwierzyć w to, iż nie faworyzuje jednej z tez. Później powołuje się na anonimowego eksperta, którego wypowiedź mieści w w koncepcji “brak dowód jest dowodem na to, iż Rosjanie dokonali zamachu” i do przodu. Ile to ma wspólnego z rzetelnością – pozostawiam czytelnikowi do samodzielnej oceny.
Później pan redaktor stawia trzy tezy – pierwszy, iż do wypadku przyczyniło się rosyjskie niedbalstwo (z którą nie polemizuje, bo nie uważam tego za nieprawdopodobny scenariusz), drugi, że Rosjanie “chcieli tylko” utrudnić lądowanie, ale wyszła z tego katastrofa. Druga teza jest niezwykle mało realistyczna. Nie można oczywiście wykluczyć, iż Rosjanie chcieliby zrobić na złość prezydentowi, ale musieliby m.in. wyprodukować sztuczną mgłę, a jak wiemy, to raczej sfera fantazji niektórych zwolenników teorii zamachu. Trzecia teza mówi o bezpośrednich zamachu i jest niedorzeczna.
Następnie krytykuje filmik, za co mu chwała.
Kto pyta, nie błądzi?
Czas na główną część programu artystycznego, czyli pytania.
Zadaniem dziennikarza jest nie tylko ich zadawanie, ale również poszukiwania odpowiedzi. Czy pan Łukasz się tego podjął? Zastanówmy się.
Pracuje w “Fakcie”. Każdy ma swoją ocenę tej gazety, aczkolwiek nie ulegają wątpliwości dwie rzeczy – tabloid ma duży nakład oraz – o co mogę się założyć – potężną i rozbudowaną bazę kontaktów do różnych ekspertów – lekarzy, prawników, wojskowych, pilotów, meteorologów, polityków, w tym członków rządu, ministerstw, historyków i tak mogę wymieniać w nieskończoność. Jeśli nie ma ich w redakcji “Faktu”, to są do pozyskania z innych źródeł – stron internetowych, przez znajomych, przez wydawcę, a czasem nawet kogoś po imieniu i nazwisku można wyszukać poprzez Naszą Klasę, GoldenLine czy Facebooka. Jednym zdaniem: dla znanego dziennikarza to pestka.
Co robi w takiej sytuacji poważny dziennikarz mający olbrzymie wątpliwości, co do okoliczności zamachu?
Dla mnie to oczywiste – używa wszystkich swoich kontaktów i możliwości, by wyjaśnić nieścisłości, bombarduje polityków e-mailami, telefonami, zaprasza ich na wywiady, molestuje ekspertów lotniczych, pyta meteorologów, a prawników nęka o uregulowania prawne (zwłaszcza konwencję chicagowską). Próbuje też dotrzeć do ludzi ze służb specjalnych – a nuż mu coś nieoficjalnie powiedzą? Prokuratorzy, w tym pan Seremet, nienawidzą go już, bo wiedzą, że jak tylko ogłoszą konferencję prasową, pan redaktor na niej będzie i zacznie zadawać swoje niewygodne pytania. Jest inteligentny i wie, że jeżeli mu nie odpowiedzą jako dziennikarzowi, wyśle zapytanie jako obywatel, powoła się na odpowiedni przepis konstytucji i ministerstwo będzie ZOBLIGOWANE odpowiedzieć mu na zapytanie. A jeżeli pomimo tego, nie zrobią tego? Jest dziennikarzem, napisze o swoich działaniach świetny artykuł. Uparty jak Tommy Lee Jones w “Ściganym”.
Czy tak postępuje redaktor Warzecha? Niestety, robi dokładnie odwrotnie.
Najpierw publicznie stawia pytania, nie próbując dotrzeć do odpowiedzi. Przy okazji ignoruje prośby polskich i rosyjskich prokuratorów, by nie sugerować się nieoficjalnymi doniesieniami ze śledztwa, bo mogą być nieprawdziwe. Po co czekać, skoro jakaś bzdura powiedziana przez np. “anonimowego członka komisji” lub “osobę powiązaną z prokuratorami” czy “rosyjskiego świadka” może okazać się świetną okazją do spekulacji i pytań, które nie mają sensu?
Co się dzieje dalej? Czy pod wpisem pana redaktora powstaje rzetelna dyskusja na temat okoliczności, czy jednostronne pochwalanie dla tekstu i obwinianie Rosjan o zamach? Pan Warzecha “nie wyklucza żadnej możliwości”, ale jednocześnie nie ma nic przeciwko wpisom jednoznacznie przesądzającym sprawę i obrażających osoby uważające inaczej. Jeżeli ktoś go wykpi, że jest w jednej drużynie z osobami mówiącymi o namagnetyzowaniu (!), czy przejęciu sterowania nad samolotem, czy zwolenników teorii, że to wspólna operacja Tuska i Putina, z pewnością odpowie – zgodnie z prawdą – że on nic takiego nie napisał.
Tylko czy pan redaktor napisał ten tekst właśnie dla nich – to zwolennicy zamachu nabijają mu komentarze i wejścia. A potem dodaje, że to świetnie, iż jego wpis stał się miejscem wymiany poglądów i spostrzeżeń (!). Jakie były to poglądy i spostrzeżenia, każdy może sobie przeczytać. Powyższe i fakt, iż pan redaktor nie szuka odpowiedzi na pytania, upoważnia mnie to postawienia tezy, iż zależy mu nie na wyjaśnieniu sprawy, a na tzw. biciu piany.
Inne zdanie – agent wpływu?
Co jednak z tymi, którzy mają inne zdanie? Zacytujmy komentarz pana Łukasza.
“(…)Napisał do mnie dzisiaj kolega, że jego zdaniem w Polsce uaktywnili się na potęgę rosyjscy agenci wpływu. A kolega nie jest wariatem ani laikiem: zna Rosję, był tam niedawno przez pięć miesięcy i jeździł po różnych jej regionach, czyta biegle po rosyjsku, siedzi na tamtejszych forach. Jeszcze kilka dni temu powiedziałbym, że ma zwidy, ale dzisiaj?
Inna sprawa, że polieznyje idioty Lenina też byli swego rodzaju agentami wpływu, o tyle lepszymi od normalnych, że nie trzeba ich było werbować ani im specjalnie płacić. Robili, co robili, z głupoty i naiwności.”
Wniosek? Jak ktoś wyklucza zamach, jest albo agentem wpływu albo pożytecznym idiotą. To cenię najbardziej – uczciwie postawiona sprawa, a jak coś – zawsze można się wyprzeć, ze po pierwsze, to kolega, a po drugie, nie to miał na myśli. Przekaz do “wiernych czytelników” wydaje się jednak oczywisty. Pan redaktor się z nimi – oficjalnie – nie utożsamia, ale nie reaguje, gdy rzucają takie oskarżenia w stosunku do oponentów. Niebywałe.
Szukajcie, a znajdziecie…
W końcu przyszedł czas na odniesienie się do niektórych pytań. Pan Warzecha postanowił nie czekać na oficjalne informacje (opierał się na tych prasowych), ani również nie szukać samemu odpowiedzi. Wygodne, ale od poważnego dziennikarza należy oczekiwać więcej. Chyba, że interesuje go takie tam pitu-pitu.
Moim faworytem jest pytanie o mgłę. Pełen troski redaktor zastanawia się, czy z meteorologicznego punktu widzenia, była możliwa mgła w godzinie wypadku? Coś niesamowitego. Nawet jeżeli pan redaktor ma jakiekolwiek wątpliwości (to żenujące, iż muszę to pisać), to przecież do wyjaśnienia tej kwestii wystarczy jeden telefon do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, ewentualnie innego miejsca.
Jaki jednak idzie przekaz w tym niezwykle obiektywnym pytaniu? Naturalność mgły ma rzekomo budzić wątpliwości, a jeśli nie było jej ze względów pogodowych, to co, może Rosjanie rozpylili? A Putin stał z odpowiednią rurką, a Tusk kręcił korbką?
Inne błyskotliwe pytanie – dlaczego pilot krążył nad lotniskiem? Doprawdy, to zachowanie w szczególności dziwi wszystkich ekspertów lotniczych. Po co on, w czasie fatalnych warunków atmosferycznych, gdy nie miał pełnego oglądu sytuacji, krążył nad lotniskiem?
Idziemy dalej – “Jak wygląda elektroniczna mapa lotniska w Smoleńsku, zawarta w systemie TAWS?” – dopytuje pan redaktor.
Znowuż, żaden ekspert lotniczy mu na to pytanie nie odpowie. Ani z “Raportu”, ani “Skrzydlatej Polski”. A może wystarczyłoby, nawet nie dzwonić do np. pana Hypkiego, a wejść na stronę producenta i sprawdzić to osobiście? Wtedy okazałoby się, iż takiej mapy nie ma w systemie TAWS Nie, to byłoby zbyt proste!
Trudno traktować pytania pana Łukasza Warzechy poważnie nie tylko dlatego, iż nie szuka odpowiedzi, ale również ze względu na ich infantylność.
Ignorantia iuris nocet
Na specjalne potraktowanie zasługuje wiedza (a więc także i pytania) Łukasza Warzechy z zakresu prawa. Redaktor “Faktu” jest żywym dowodem na przenikliwość rzymskiej paremii “nieznajomość prawa szkodzi”. Już w grudniu miałem okazję komentować kompetencje pana redaktora w tym zakresie, gdy chodziło o ochronę dóbr osobistych.
Ponownie, nie wymagam od przeciętnego człowieka, by wczytywał się w podręczniki od prawa międzynarodowego publicznego. Jeżeli jednak jest się dziennikarzem, chce się napisać na ten temat, to możliwości są dwie. Można albo zdecydować się na lekturę, albo zadzwonić do np. Instytutu Prawa Międzynarodowego. Teraz pytanie konkursowe – które z rozwiązań wybrał pan Łukasz?
a) przeczytał odpowiednie rozdziały z podręczników, a potem konwencję chicagowską
b) zadzwonił do Instytutu, jego pracownicy udzielili mu niezbędnych informacji
c) i tak wie lepiej, rzuci kilka pytań w eter, ludzie się podburzą, będzie miał xyz wejść i kilkaset komentarzy.
Zacznijmy więc od wyjaśnienia, że istnieją statki powietrzne cywilne i statki powietrzne państwowe. Polski Tu-154 był niewątpliwie samolotem państwowym, w rozumieniu konwencji chicagowskiej. Czy to ważne?
Artykuł 1 a) konwencji chicagowskiej
Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.
Polska i Rosja nie posiadają również (albo ja nie znalazłem) umowy bilateralnej regulującej tę kwestię.
Efekt? Konwencja chicagowska nie powinna mieć zastosowania w przypadku katastrofy Tu-154. Przynajmniej nie z automatu. Sytuacja prawna Polski staje się w tym momencie fatalna – wygląda na to, iż kwestia ta powinna, zgodnie z zasadą zwierzchnictwa terytorialnego, podlegać jedynie rosyjskiemu prawu.
Ze względów politycznych problemu nie można było pozostawić w ten sposób, dlatego Polacy i Rosjanie postanowili o zastosowaniu odpowiednich norm prawnych zawartych w konwencji chicagowskiej, tak, jakby ten statek był cywilny. Jest to ustępstwo Rosjan, którzy mogli powołać się na zwierzchnictwo terytorialne i pokazać nam drzwi, chociaż spowodowałoby to olbrzymią krytykę i rzeczowe pytania o to, czy nie mają czegoś do ukrycia. Rosjanie starają się udowodnić tym samym, że są świętsi od papieża i ich intencje są jak najbardziej czyste. Dlatego Polacy biorą udział we wszystkich czynnościach.
Stosujemy zatem konwencję (powołuje się na nią rząd), aczkolwiek budzi to zrozumiałe wątpliwości.
Tutaj odpowiedni załącznik do konwencji
I w końcu pojawia się nasz ekspert ze swoimi niezwykle rzeczowymi pytaniami…
” Dlaczego nie było ani jednej sekcji zwłok? Dziś wiemy, że sekcje zwłok były, tyle że przeprowadzili je Rosjanie, nie informując o tym zresztą rodzin ofiar. Wyników sekcji oczywiście nie znamy.”
Rosjanie mieli obowiązek przeprowadzić sekcję.
Zacytujmy konwencję:
5.9 Państwo, prowadzące badanie wypadku z ofiarami w ludziach, organizuje przeprowadzenie pełnej autopsji zwłok członków załogi statku powietrznego i w szczególnych okolicznościach, zwłok pasażerów i załogi pokładowej przez anatomopatologa posiadającego doświadczenie w badaniu wypadków. Badanie takie należy prowadzić sprawnie i w pełnym zakresie.
Co do ujawnienia wyników sekcji zwłok, polecam zajrzeć do punktu 5.12 i 5.12.1, gdzie jest określone, w jakim przypadku należy je ujawnić i kiedy należy włączyć do tzw. Raportu Końcowego.
Nie oczekiwałbym więc publikacji wyników sekcji zwłok. Jeśli zaś chodzi o prawo Rosjan – posiadali je.
Kolejne pytanie:
“Jak ścisłą kontrolę strona polska sprawowała nad czarnymi skrzynkami? Czy hipotetycznie strona rosyjska mogła dokonywać w nich manipulacji? Dlaczego skrzynki trafiły do Moskwy, a nie do Warszawy? Według słów przedstawicieli prokuratury i rządu, Polacy sprawowali kontrolę nad skrzynkami przez cały czas przed ich otwarciem. Nie oznacza to jednak, że mieli nad nimi nieustającą kontrolę od momentu znalezienia na ziemi obok lotniska. Nadal jestem zdania, że przywłaszczenie sobie przez Rosjan – bo trudno to inaczej określić – czarnych skrzynek z polskiego samolotu jest jednym z najbardziej skandalicznych elementów śledztwa.”
Z tego, co mi wiadomo, czarne skrzynki są skonstruowane w ten sposób, by nie można było nimi manipulować. Poza tym otwiera się je komisyjnie. Historia nie zna jeszcze przypadku sfałszowania czarnej skrzynki. Zresztą, byłaby to niedorzeczność, bo taka ingerencja od razu by się wydała ze względu na synchronizację z pozostała dwójką. Odkodywanie danych to też nie podłączenie pendrive’a do komputera.
Jeżeli pan redaktor zna sposoby manipulacji czarną skrzynką otwieraną komisyjnie, zapraszam do podzielenia się nimi. Uważam, iż rozumowanie w stylu “na pewno da się to jakoś zrobić” świadczy o nieprofesjonalizmie.
A przywłaszczenie? Konwencja chicagowska jest w tej kwestii bezwzględna. Wszelkie dowody należą do komisji i ona jest ich dysponentem. Przypominam, iż przy wszystkich czynnościach, przesłuchaniach, odczytywaniach czarnych skrzynek, badaniom zwłok, identyfikacji, byli obecni Polacy.
Czy jakby strona rosyjska się uparła, mogłaby nam oddać te skrzynki? Oczywiście. Jak już mówiłem, konwencja chicagowska ma tutaj umowne zastosowanie. Chciałbym, aby Polacy przywieźli z Rosji czarne skrzynki – będzie to możliwe po publikacji raportu końcowego. Problem jest jednak polityczny, więc może uda się go przeskoczyć.
Kolejne…
“Dziś zasadniczym pytaniem jest, dlaczego polska strona nie wnioskowała natychmiast do strony rosyjskiej o przejęcie śledztwa lub o powołanie międzynarodowej komisji. “
Oczywiście, wnioskować można o wszystko, ale przypominam o tym, iż zastosowanie konwencji chicagowskiej jest już i tak ukłonem w stronę Polski.
“5.1 Państwo miejsca zdarzenia, podejmuje badanie okoliczności wypadku i ponosi odpowiedzialność za prowadzenie takiego badania. Może ono jednak przekazać, w całości lub w części, prowadzenie badania innemu państwu na podstawie dwustronnej umowy. W każdym przypadku Państwo miejsca zdarzenia, powinno wykorzystać wszelkie dostępne środki pomocy w prowadzeniu tego badania”
Naturalnie, żadnej umowy bilateralnej z Rosją nie ma, a podpisanie stosownej to nie kwestia 15 minut. Nie znam rosyjskiego prawa, więc nie wiem, czy Rosjanie mają taką możliwość. Generalnie to pole do zabawy dla większych profesjonalistów niż student II roku prawa. W konwencji rzeczywiście taka możliwość jest zapisana.
Oczywiście, mowa o przejęciu badania od komisji, a nie śledztwa od prokuratury, bo mam wrażenie, iż pan redaktor tych rzeczy nie rozróżnia…
Kolejne…
“Dlaczego polski rząd nie zaproponował powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania katastrofy?”
Ten pomysł popieram, ale dopiero w przypadku pojawienia się poważnych wątpliwości po opublikowaniu raportu końcowego. Trzymajmy się jakichkolwiek procedur.
” Dlaczego strona polska nie postawiła żądania, aby wszystkie odnalezione ciała zostały natychmiast przetransportowane do Polski, gdzie równie dobrze można by – przy współudziale rosyjskich śledczych – dokonać ich identyfikacji? To oczywiście pochodna pytania o brak próby przejęcia śledztwa”
Zapraszam do konwencji chicagowskiej. Jej tłumaczenie jest zrozumiałe po polsku.
” W jakim zakresie przedstawiciele Polski mogli mieć kontrolę nad tym, jak przebiegało poszukiwanie ciał oraz nad tym, jaki był los tych już odnalezionych?”
Dlaczego nie wybierze się Pan na konferencje prasową?
Przecież wie pan, iż polskie służby pojawiły się na miejscu i współuczestniczyły.
” Jak wytłumaczyć niespójne i rozbieżne wypowiedzi rosyjskiego kontrolera lotów ze Smoleńska na temat przebiegu lądowania?”
Może źle pamięta? Może był zdenerwowany? Może ma coś do ukrycia? Przecież zeznania świadków w niemal każdej sprawie różnią się od siebie w detalach. Są czarne skrzynki i ich zapis będzie decydujący.
“Jak wyglądały procedury kontroli rządowych samolotów po wizytach remontowych w Rosji? Czy strona polska brała pod uwagę możliwość ingerencji w jakiekolwiek układy i instalacje samolotu przez Rosjan? (Te wątpliwości były w przeszłości podnoszone wiele razy, ale po katastrofie jakoś zamilkły.)”
Przecież samolot sprawdzali polscy fachowcy dziesiątki razy. Zresztą remont skończył się kilka miesięcy przed katastrofą, a samolotem nie latał tylko prezydent. Tu-154 to radziecka produkcja, więc gdzie go mieli remontować?
Zakamuflowana teza, jakoby Rosjanie przejęli sterowanie nad samolotem i rozbili się o drzewa, nadaje się do szpitala psychiatrycznego, a nie do dyskusji.
” Pasażerowie samolotu mieli przy sobie rozmaity sprzęt elektroniczny, mogący zawierać informacje ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Dlaczego strona polska pozwoliła na to, aby Rosjanie ten sprzęt skrupulatnie pozbierali i zabrali bez naszego udziału?”
Tak, to jest problem, aczkolwiek Polacy nie mieli warunków, ani możliwości (fizycznych i prawnych) do zabezpieczenia wypadku. Jeżeli do czegoś złego tam doszło, nie obwiniałbym polskiego rządu. Podzielam jednak w tym punkcie obawy, iż niektóre informacje mogły zostać – potencjalnie – przez Rosjan przejęte. Co jednak można było na to poradzić? Proszę pamiętać, iż zabezpieczenie miejsca wypadku było obowiązkiem Rosjan.
” Czy jest prawdą, że status wizyty prezydenta został zmieniony z oficjalnego na nieoficjalny przez ministra Arabskiego, wskutek czego przygotowania do przyjęcia prezydenckiej maszyny były mniej staranne oraz nie zapewniono transportu z lotniska rezerwowego?”
Wydaje mi się, iż status wizyty prezydenta nie jest ustalany przez Kancelarię Premiera, a decyzyjny tym bardziej nie jest jeden z ministrów. To byłoby niedorzeczne.
Transport z lotniska rezerwowego ponoć był, to też problem Polaków, a nie Rosjan.
Zapraszam do lektury wywiadu na temat aspektów prawnomiędzynarodowych przeprowadzony przez “Gazetę Polską”. To, co jest w podręczniku i konwencji, podane w innej formie.
Może należy skończyć zadawanie pytań, a rozpocząć poszukiwanie odpowiedzi?
Oczywiście, nie odniosłem się do wszystkich pytań zadawanych przez pana redaktora. Rząd polski popełniał również błędy i należy mu je wypominać, ale nie widzę powodu do wściekłych ataków.
Największą wadą teorii spiskowej jest brak jakichkolwiek dowodów. Konstruowanie jej, przy pomocy spekulacji i zestawiania niepewnych informacji, często zmanipulowanych, nie może przynieść pozytywnych efektów, a jedynie chaos.
Na krytykę zasługuje też wiara w zasadę cui prodest. Po pierwsze, mam nadzieję, iż przekonałem osoby czytające ten długi tekst, iż nie ma ona w tym przypadku racji bytu (Rosjanie nic nie zyskują), a po drugie, jest to metoda jak najbardziej zawodna. Jeżeli założymy, że pan X nie żyje, to możemy twierdzić, że np. zyskała jego żona, bo może w końcu wyjść za swojego kochanka, syn, który odziedziczył majątek, ale wcale nie oznacza to, iż doszło do zabójstwa, a nawet jeśli, to że popełnił je ktoś z powyższej dwójki.
Na koniec chciałem wyrazić swoje rozczarowanie postępowaniem części inteligentnych osób, które zamiast szukać odpowiedzi, wolą bić pianę. Nie mam monopolu na prawdę, jako śledczy również rozważałbym “udział osób trzecich”, ale oficjalne podejrzewanie Rosjan byłoby straszną głupotą, bo stracilibyśmy cały ugrany wcześniej kapitał polityczny, nie zyskując nic w zamian. Inaczej sytuacja wyglądałaby, w momencie zdobycia dowodów. Tych, jak jednak wiemy, nie ma i pewnie nie będzie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż był to wypadek, a jego przyczyny powinniśmy poznać niebawem. Być może np. to kombinacja winy pilota i wieży?
Teksty pana Łukasza Warzechy, z których korzystałem:
- Pytań nie ubywa
- “Zamach” – słowo tabu

Komentarze
Patryk, cały problem w tym, że rząd Tuska “zrobił” wszystko, aby dać cieplarniane warunki dla takich teorii spiskowych. Dlaczego np. nie było od razu nadzwyczajnej konferencji prasowej premiera w godzinę po katastrofie?
Uspokoiło by to ludzi i pokazało by, że premier ich nie zostawił. W Gdańsku nie ma studia TV…?
A tak mieliśmy chaos i poczucie zagubienia.
Patryku gratuluję spokojnego podejścia do tak gorącej sprawy
nie to żeby, był zwolennikiem teorii spiskowych, ale uważam, że trzeba patrzeć na sprawę z różnych perspektyw, nie wiem czy widziałeś to.. : http://gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/51/2924/klamstwo-smolenskie
DoktorNo:
tez uwazam, ze rzad popelnial bledy. Jego zadaniem jest jednak dzialania w interesie panstwa polskiego, a nie zadawalanie osob wymyslajacych sobie, ze samolot zestrzelilo dzialo jonowe
Oskar:
dzieki, jak tam matura?
Pietrucha:
nie widzialem, jutro popoludniu/wieczorem przejrze i jakos sie ustosunkuje. Zgadzam sie, ze nie wszystko bylo w porzadku, a sytuacji nie poprawial mega chaos, ktory sie pojawil zaraz po katastrofie. Dlatego czekam na raport koncowy.
Pozdrawiam serdecznie.
sorry, że ja to powiem ale jesteście naiwni. Dlaczego? Dlatego, że myslicie iż raport, który poznacie będzie całą prawda na temat katastrofy. Prawdy nie poznamy nigdy albo poznamy prawde przedstawioną przez rząd. Będzie tak jak z gen Sikorskim, że nasze wnuki będą odkrywac na nowo przyczyny katastrofy – niestety bo myślalam, że żyje w innym kraju- tak też jestem naiwna. Myślę, że tyle w całym temacie. Teorie spiskowe niestety będą się mnożyć bo zaczyna robić się coraz bardziej ciekawie.
Rozumiem, Sylwia, Twoje obawy. Wiadomo, sytuacja niezwykła i trzeba do niej podchodzić niezwykle delikatnie. Istnieje taka możliwość, że komuś jednak będzie zależało na lekkim poprzeinaczaniu faktów. Ale czy teraz, w tej chwili, jesteś w stanie z całą pewnością, z pełną odpowiedzialnością za słowa oraz z ręką na sercu powiedzieć, że NIGDY nie poznamy prawdy albo że poznają ją dopiero nasze wnuki? A jeśli tak, to jakie masz podstawy, by tak myśleć Tylko to chcę wiedzieć…
Bejbs dlatego, że już obecnie dawkuje się informacje. Np głos w kokpicie samolotu – wiemy do kogo nalezał ale nie powiemy narazie…. To kiedy? Godizna katastrofy samolotu, liczba podchodzenia do lądowania…. dlaczego odrazu taka dezinformacja? Dlaczego dziennikarzom na miejscu tragedii zabierano notatki- dla mnie to nie jest normalne. Dlaczego nie wystapimy o przejęcie śledztwa? Osobiście takie zachowanie odbieram jako brak chęci dla poznania prawdy- nie osuzkujmy się ale chyba nagle nasze zaufanie do Rosji nie wzrosło do 100%? społeczeństwo ma prawo poznać prawdę poza tym gdyby to nie był wypadek to wiesz co by się działo? Dlatego uważam, że prawda którą pozany będzie – błąd pilot ai warunki atmosferyczne nałożyły się na przyczyny katastrofy. A ja bym chciała bardzo poznać odpowiedź np na pytania co do ciał ofiar- dlaczego był tak spalone, że identyfikacja była praktycznie niemożliwa skoro samolot nie stanął cały w płomieniach?
Sylwio, przeczytaj prosze konwencje chicagowska i pomysl o specyfice badan tego typu katastrof, a potem zastanow sie, dlaczego codziennie nie ma 3 konferencji prasowej, na ktorej kilku Panow spekuluje sobie, co sie stalo.
Trwa postepowanie majace na celu wyjasnic przyczyny katastrofy. Rozumiem, gdyby Twoje obawy pojawily sie po ujawnieniu raportu koncowego, ale teraz? Nie ma nawet cienia doowdu, ze byla to nieczysta sprawa. Rozmawiajmy jak dorosli ludzie, a nie jak dzieci, ktore mowia, ze to na pewno bylo tak, bo Putin jest brzydki…
Pozdrawiam!
Piterucha: przejrzalem ten link, ktory podeslales. Jednego z autorow kojarze z jego “tworczosci” w salnie24. Nie bede komentowal tekstow dot. afery hazardowej itd, ale zawsze gdy przychodzilo mu pisac o prawie czy kwestiach zwiazanych z polityka miedzynarodowa, tworzyl bardziej sercem niz rozumem.
“Okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem stają się coraz bardziej niejasne nie tylko ze względu na niewytłumaczalny rozmiar zniszczeń maszyny czy niezrozumiałe obniżenie lotu przez załogę Tu-154 (pisaliśmy o tym w poprzednim numerze „GP”), ale i w wyniku kłamstw oraz dezinformacji płynących ze strony rosyjskich i polskich władz”
Juz taki poczatek slabo zwiastuje, bo o ile zgodze sie, ze troche za malo informacji ujawnianych jest opinii publicznej, o tyle trwa sledztwo i przynajmniej do jego zakonczenia mowienie o dzeinformacji strony rosyjskiej i polskiej, to jest zwyczajne swinstwo. Prokuratory prosili, by nie opierac sie na niesprawdzonych doniesieniach medialnych – cos jednak trzeba pisac, klikalnosc zwiekszac, a naklad sprzedac, takze pelno jest takich spekulacji. Mowienie o manipulacji,jest naduzyciem, bo nie ma dezinformacji, a raczej zbyt mala ilosc potwierdzonych informacji. Czy sugerowanie – bo to wlasnie robia autorzy – manipulacji jest intelektualnie uczciwe, ocen sam
(o premierze Tusku) “ale swoim uchylaniem się od odpowiedzi, a także jawnymi przekłamaniami, zaciemnił obraz sytuacji.” – jakimi przeklamaniami? Nie zrozum mnie zle, nie wykluczam, iz Tusk cos zle powiedzial, ale dziennikarze powaznej gazety powinni wskazac, co w ich ocenie jest przeklamaniem. Inaczej jest to tylko ocena i tekst ten mozna rozwazac co najwyzej jako manifest pogladow politycznych autorow, a nie powazny artykul…
> 1. Rosja musiała przejąć śledztwo
To juz tlumaczylem w tym tekscie. Panowie oczywiscie tez nie tracili czasu na ustalanie stanu faktycznego (tj. czy konwencja chicagowska dotyczy lotnictwa cywilnego), ale plus dla nich za zajrzenie do niej.
Czemu nie dostarczono wynikow sekcji zwlok? To juz tlumaczylem tez w powyzszym tekscie – panowie nie dosc uwaznie przeczytali konwencje, a co najgorsze – chyba mijaja sie z prawda (bo nie posadzam ich o klamstwo), bo Polacy bioracy udzial w pracach komisji, do sekcji zwlok musza miec dostep.
Co do samego przejecia sledztwa – teoretycznie taka mozliwosc istnieje, ale latwo wyobrazam sobie deal miedzy Polska, a Rosja = stosujemy konwencje chicagowska, ale Wy nie wystepujecie o przejecie sledztwa. Przypominam tez, ze taki wniosek moglby zostac przez Rosjan odrzucony i raczej nie jest praktyka w tego typu sytuacjach. Rosyjsko-polska komisja raczej uniemozliwia sfalszowanie wynikow sledztwa, szczegolnie gdy zelazne dowody – tj. czarne skrzynki, zostaly odnalezione.
>>> 2. -Rosjanie traktują nas jak partnerów
Tutaj panowie sugeruja, ze nie wszystko bylo okej, ze Rosjanie nas olewaja, spekuluja o wymianie zarowke itd.
Nie wskazuja jednak zadnego miejsca, w ktorym Rosjanie lamia konwencje chicagowska, a to porozumienie ksztaltujace prawa i obowiazki stron. Bez wziecia tego pod uwage, to takie, za przeposzeniem, bezsensowne pierdolenie, w dodatku oparte na doniesieniach prasowych. Np. rekwirowanie zdjec i nagran ze Smolenska to nie bezczelna proba zatajenia tego, co sie stalo, a normalna praktyka, w tego typu przypadkach, zastosowana 11.09 przez Amerykanow.
> 3. -Eksperci międzynarodowi są zbędni
Moja opinia jest tez znana – eksperci miedzynarodowi tak, ale po zakonczeniu pracy komisji. INaczej sie tego po prostu nie da zorganizowac – twraja 3 niezalezne badania, sledztwa i jeszcze 4 ktos chce dowalic? Przeciez trzeba jakos podzielic sie materialem dowodowym itd.
>> 4. Tajne informacje są bezpieczne
Do tego problemu tez sie odnioslem i podzielam podejrzenia autorow. Tylko denerwuje mnie maniera ‘naszych informacji”. akby nie patrzec, samolot spadl w Rosji i nie wiem, w jaki sposob Polacy mieliby nie dopuscic do przejecia przez Rosjan tajnych elementow.
Nie znaczy to, ze Rosjanie to zrobili albo zdazyli zrobic. Wszystko dzialo sie blyskawicznie, a co do trzeciejc zarnej skrzynki – wrocila juz ona do Polski. Wszystko dzialo sie zbyt szybko i byla to zbyt duza katastrofa, by nie zabezpieczac terenu wypadku. Czesc z tych rzeczy, ktore byly na pokladzie “wedlug ich informacji’ mogla albo nie istniec – bo nie maja potwierdzenia – albo zostac zniszczona przy ladowaniu. Panowie jednak bawia sie w rzucanie blotem, a nie powazna publicystyke.
Jezeli chodzi o telefony itd, to wydaje mi sie, iz ewentualna ingerencje mozna stwierdzic. Panowie krytykuja, ale nie wskazuja REALNEGO sposbu, by uniknac takiej sytuacji.
> 5. -Edmund Klich dobrze ocenia śledztwo
Tu rzeczywisci jest sprzecznosc. Klich narzekal, to fakt.
> 6. -Rodziny nie miały żadnych zastrzeżeń
Rodziny mialy zastrzezenia, to fakt.
> 7. Samolot uderzył w ziemię po 8.50
Tego nie komentuje, czysta spekulacja, aczkolwiek Tusk mowil na konferencji prasowej, ze czesc urzadzen przestala dzialac o 8:41. Poczekajmy na OFICJALNE informacje.
> 8. Cztery podejścia do lądowania
A to jest manipulacja czystej wody. Tj. oczywiscie nie bylo zadnych czterech podejsc, ale sugerowali to jacys tam swiadkowie, ktorzy pewnie nie znali sie na lotnictwie i NIE BAYLA TO OFICJALNA INFORMACJA ORAZ ZOSTALA ZDEMENTOWANA JUZ W DNIU KATASTROFY.
Jaki interes maja autorzy w negowaniu tej oczywistosci? Prosze sie domyslec samemu
.
Pozdrawiam!
Patryk po pierwsze dla mnie jest wszystko jedno czy będzie jedna konferencja prasowa na tydzień czy 10 w ciągu dnia- bez różnicy byle opinia publiczna dowiedizala się czegoś konkretnego a nie ciągle odkładnhaie czegoś na później. Czarne skrzynki miały wrócić do Polski nie wróciły jeszcze bo przedłuzają się badania. Do kiedy? Potrzebne są konkrety.
Po drugie jeżeli Polska wystapiłaby z prośbą o przejęcie śledztwa najprawdopodobniej zgoda Rosji by była więc dlaczego nie wystąpiliśmy? Baliśmy się,że Rosja odbierze to jako brak zaufania? Gdyby (odpukać) rozbił się samolot w Polsce np z prezydentem USA to Amerykanie stanęliuby na głowie żeby nadzorowac całe śledztwo.
Poza tym gdyby się okazało, że jednak to nie był zwykły wypadek, że ktoś “pomógł” temu aby smaolot spadł odpowiedz szczerze czy wg Ciebie informacja ze strony rządu byłaby taka “przykro nam ale to nie był wypadek wina lezy po stronie osób trzecich”? Szczerze uważasz, że taka informacja ujrzałaby światło dzienne? Wg mnie nie ma szans. Po pierwsze reakcja społeczeństwa mogłaby być różna po drugie mielibyśmy konflikt na skalę miedzynarodową a po trzecie nawet gdyby tak było to co Polska mogłaby zrobić? Nie jesteśmy USA czy Chiny.
1) “ciagle odkladanie czegos na pozniej” -> tylko, ze kiedy jest to pozniej, wiadomo. To koniec prac komisji, ktore – wg konwencji chicagowskiej – nie powinny trwac dluzej niz 12 miesiecy. Jakich chcesz konkretow przy takiej katastrofie? Czarne skrzynki wroca, jak nie beda potrzebne Rosjanom do badan. W takich sytuacjach wole, gdy ujawnia sie zbyt malo informacji niz zbyt wiele.
Po co Ci te konkrety? Dla zaspokojenia ciekawosci? To poczekaj chwile…
2) Hahahaha, to dobre. Dlaczego niby Rosjanie mieliby sie zgodzic?
Co do przykladu ze Stanami Zjednoczonymi. Nie bylo nigdy takiego przypadku, wiec uzywanie takiego argumentu to naduzycie. Nie wiemy, co by sie stalo.
3) Jasne, ze ujrzalaby. A jak bylo z zabojstwem Litwinienki, Trockiego czy Bandery? A z dzialaniami rosyjskimi w Czeczenii? Z bombarodwaniami cywilow w Iraku i Afganistanie przez Amerykanow?
To Rosjanie, szykujac cos niedobrego, musieliby kalkulowac, czy im sie to oplaca. Zrobilem podobna operacje w tekscie. Przykro mi Sylwio, ale skutki wynikaja z przyczyn, a nie przyczyny ze skutkow.
Czekam na jakies dowody, argumenty poparte prawem itd, bo bez tego, sa to tylko i wylacznie czyste narzekania, ktore w zaden sposob nie dowodza niczyjej winy.
Pozdrawiam.
mija miesiąc od tragedii i teraz co my jako spoleczeństwo wiemy na temat katastrofy? Obywatele mają prawo być informowani o działaniach i podjętych krokach przez prokurature. Na dobrą sprawę to my nawet nie wiemy o której godiznie na pewno katastrofa miała miejsce.
Dlaczego Rosjanie moglibyby się zgodzić? Dlatego aby nie zaogniać sytuacji- Rosja doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że padną zarzuty o drugi Katyń dlatego myślę, że chcąc uniknąć takich oskrażeń mogliby się zgodzić. Poza tym była wypowiedź też jednego z adwokatów(chyba na Polsacie), który również wypowiadał się w tym kontekście- że jest duże prawdopodobieństwo, że Rosja by się zgodizła.
No właśnie jak było z Litwinenką oficjalnie? to dosyć świeża sprawa a nie jak Bandery czy Trockiego sprzed kilkudziesięciu lat. Jakie sa ustalenia śledztwa w sprawie otrucia Litwinienki? Złapano sprawcę? Oskarżono?
Tak, tak Sylwio, sily zly prowadza akcje dezinofmracyjna! Zwaz na to, z iloma watpliwosciami Ci ludzie spotykaja sie w pracy. Teraz wiec dylemat brzmi: czy chcemy informacji pewnych, sprawdzonych, zbadanych, o ktorych potem bedziemy mogli rzetelnie dyskutowac, czy fali spekulacji? Rzad i prokuratorua informuje o sledztwie w zakresie, w jakim uznaja za stosowny. Byc moze robia to zbyt wasko, ale ja czuje sie piinformowany o dzialaniach. Zycie to nie Big Brother czy inny Pudelek, by wszystkie informacje, w tym tajne, byly publiczne. Powtorze po raz 51253 – pcozekajmy na raport, a potem narzekajmy.
Punkt 2 – znowu czyste spekulacje. Slyszalas o jakiejs znanej katstrofie, w ktorej zastosowno skutecznie te procedury? A wiesz, ze tak po prawdzie, stosowanie tej konwencji jest uklonem ze strony Rosjan? Zapraszam do tekstu. Prawdopodobienstwo to jest w grze na wyscigach, a nie w polityce miedzynarodowej. Akurat adwokat jest od oceniania prawa, a nie prawdopodoibenstwa.
Nie bede odpowiadal na temat Litwinienki, bo wystarczy wpisac odpowiendia fraze w google i sie mozna samemu dowiedziec. Zobaczysz, czy wszystko mozna zrobic “tajnie”…
Ad wyzej – nie widze powodu, dla ktorego Rosjanie mieliby sie na to zgodzic. Jestem na 99% pewny, ze Polacy sondowali taka mozliwosc. Moglo dojsc do prostego dealu – stosujemy konwencje chicagowska,n w zamian Wy nie wnosicei o przejecie sledztwa w jej ramach.
Pozdrawiam.
zadam jedno pytanie- czy słyszałeś o sytuacji, w której ginie praktycznie cały ośrodek władzy wykonawczej z prezydentem na czele w tak niejasnych okolicznościach? Bo okolicnzości nie powiesz że są jasne jak do tej pory nic nie wiemy.
Jeżeli chodiz o Litwinienke to oświeć mnie kogo oskarżono o śmiertelne otrucie? Bo ja np na wikipedi znalazłam informacje tylko o otruciu.
“Rzad i prokuratorua informuje o sledztwie w zakresie, w jakim uznaja za stosowny” – no właśnie dlatego dla mnie wniosek z tego zdania jest jeden.
O rany, Sylwia. Nie mam ochoty na dyskusje o calym swiecie.
Jezeli masz jakies dowody, ze to nie byl wypadek, przedstaw je.
Po co mieszasz w to inne wypadki, ktore nie maja znaczenia? Byc moze nie bylo takich w przeszlosci, bo nikt normalny nie pakuje tyle waznych osob na poklad jednego samolotu. SKlad ustalal Kancelaria Prezydenta. Idac Twoim tokiem rozumowania, jej szef, sp. Wladyslaw Stasiak, jest odpowiedzialny za zorganizowanie zamachu…
|
I jakie niejasne okolicznosci? Jezeli jakies sie pojawia, to dopiero po wynikach badan komisji, prokuratury itd. Nikt, dla zaspokojenia Twojej ciekawosci, nie bedzie torpedowal pracy komisji. Im jest potrzebny spokoj, a nie zamieszanie, zadyma, pewnie jakies oskarzenia przy okazji… Pytanie, czy chcemy wyjasnic sprawe, czy sobie pokrzyczec?
Litwinienke, wybacz, nie bede robil za Twojego wyszukiwacza. Ja wiem, jak sie ta sprawa skonczyla i czy Rosjanie na zabojstwie Litwnienki cos zyskali. Jesli nie umiesz tego wyszukac, to nie bede Ci pomagal
.
” “Rzad i prokuratorua informuje o sledztwie w zakresie, w jakim uznaja za stosowny” – no właśnie dlatego dla mnie wniosek z tego zdania jest jeden. ” –> bez komentarza…
Koncepcja: brak dowodow jest dowodem na to, ze cos mialo miejsce osmiesza sie bez mojego udzialu.
Okoliczności katastrofy są niejasne bo do tej pory nie wiemy praktycznie niczego więcej niż w dniu tej tragedii(jako opinia publiczna -nie wnikam w wiedze prokuratury na ten temat)
Tutaj nie chodzi o zaspokojenie ciekawości ale o dostęp obywateli do informacji. Skrawki informacji które dostajemy na konferencjach prasowych ciezko nazwac czymś konkretnym a to może budzić spekulacje.
Poza tym nie zapominajmy że już raz premier z prezydentem lecieli wspólnie notabene też samolotem Tu 154M… więc teraz szukanie winnych kto odpowiada za sklad delegacji a kto dysponuje samolotem jest bez sensu, bo w przeszlosci w Polsce miajsce miały podobne loty. I oczywiscie nie będe wspominać o katasfrofie CASY, która niczego nie nauczyła. Dzis ważnym pytaniem jest co tak na prawdę wydarzyło się 10 kwietnia, dlaczego doszło do tragedii, kto za nią odpowiada jeśli odpowiada. Polacy mają prawo poznać prawdę, a co ja sobie myśle osobiście i czy uwierze w zwykły wypadek czy nie to jest to moja sprawa i mam prawo wierzyć w co chce.
Jasne, ze Polacy maja prawo poznac prawde, jednak na jakiej podstawie zakladasz, ze tak sie nie stanie?
A co do skladu delegacji, to wtedy rowniez popelniono blad. Po prostu nie wiazalbym tych dwoch rzeczy (wypadku i skladu delegacji) ze soba jako argumentu uprawdopodobaniajacego zamach. Za glupote czesto sie nie placi, jednak tym razem bylo inaczej.
Ciekawosc a prawo do informacji – nic nie stoi na przeszkodzie, bys wybrala sie na konferencje prasowe i zadala pytania. Takze prosze odejsc od komputera i wziac sie do roboty, a nie tylko narzekac.
Z mojej strony koniec dyskusji
.
Pozdrawiam!
dlaczego zakładam, że nie poznamy całej prawdy? z prostego powodu zresztą sam to napisaleś że rząd i prokuratura poinformują nas o śledztwie, o ustaleniach śledztwa o przycyznach katastrofy w takim zakresie jaki uznają za stosowny- logiczne jest, że nie zostaną odtajnione wszystkie dokumenty zgromadzone w sprawie.
Niestety nie mam czasu latac na konferencje prasowe to raz a dwa jak sama nazwa wskazuje konferencja dla prasy, mediów a nie zwykłych szarych obywateli gdyby tak każdy chodził to zrobiłby się niezły chaos
http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,12239389,wiadomosc.html bardzo ciekawy wywiad jakby ktoś chciał przeczytać
Patryk ja jednak mam wrażenie, że usilnie bronisz stron rządowej i zastanawia mnie czy to tylko dlatego, że ich popierasz?;> a jeszcze nie wiem czy widziałeś sobotni artykuł w rzepie na temat porozumienia MON-ów Rosji i Polski dot. katastrof lotniczych, chyba nasz rząd po prostu o tym nie wiedział co byłoby mega kompromitacją.
mówisz jeszcze, że przesadą jest, twierdzenie jakoby Rosjanie zachowywali się nie w porządku, a jak nazwać opóźnianie konwouju z Kaczyńskim? dla mnie sytuacja z natury tych dziwnych. jeśli chodzi o śledztwo, wspomnienie o sytuacji białoruskiej maszyny na terytorium naszego kraju jest wg mnie idealne wręcz, a i tak nie można przecież porównywać skali wypadków. ja po prostu mam wrażenie, strona Polska, rządowa oczywiście boi się tak naprawdę twardych słów, niestety..
>>> Patryk ja jednak mam wrażenie, że usilnie bronisz stron rządowej i zastanawia mnie czy to tylko dlatego, że ich popierasz?;>
Nie bronie strony rzadowej. Poza tym, bylbym bardzo szczesliwy, gdyby ludzie wzieli pzyklad z postawy Jaroslawa Kaczynskiego z wczoraj. Gdy rzad popelnia blad – krytykuje go. W tym przypadku jednak nie mozna wymagac od badajacych katastrofe, by zamiast pracowac, zajmowali sie obsluga prasy. Od wnioskow jest raport koncowy.
Jesli zas chodzi o porozumienie MON – czytalem o tym. Rzecznik prokuratury tlumaczyl, ze to porozumienie ine dotyczy tej sytuacji. Szczerze mowiac wolalbym, aby ktos powazny wyszedl i wytlumaczyl mi wykladnie prawa w tej calej sytuacji i np. to pytanie poslow PiSow jak najbardziej popieram.
>>> mówisz jeszcze, że przesadą jest, twierdzenie jakoby Rosjanie zachowywali się nie w porządku, a jak nazwać opóźnianie konwouju z Kaczyńskim?
Nie znam sprawy.
>>> aszego kraju jest wg mnie idealne wręcz, a i tak nie można przecież porównywać skali wypadków. ja po prostu mam wrażenie, strona Polska, rządowa oczywiście boi się tak naprawdę twardych słów, niestety..
odyslam Cie do mojej oceny stanu prawnego. Konwencja chicagowska, ktora stosujemy obecnie, ma uniemolziwici szelkie manipulacje, daje dostep do materialow Polakom oraz gwarantuje, iz ich prawa beda przestrzgane. Rosjan nie mozna rozliczac “ogolnie”, tak jak to robia niemal wszyscy, a wlasnie na podstawie konwencji. Jesli jakiegos jej punktu – a obiecali stosowac – nie przestrzrgaja, naglosnijmy to. A takie “bo mogloby byc lepiej”,”bo to”, “bo tamto, a tutaj nie do konca dobrze”. Idealnie nigdy nie bedzie, grunt, zeby bylo rzetelnie i uczciwie, a uchybenia w tej kwestii widoczne beda naprawde dopiero po opublikowaniu raportu koncowego.
Moje zaufanie do zbadania przyczyn wyadku buduje tez to, ze sa czarne skrzynki i inne zapisy rozmow, a nie tylko kwestie techniczne, ale rowniez procedury, uniemozliwiaja jakiekolwiek sfalszowanie materialu dowodowego.
Pozdrawiam!
Świetny tekst, jak i inne, które tu znalazłem. Kawał dobrej roboty odwaliłeś chłopie. Rozjaśniłeś w głowie szarego ludka jak ja, czym jest ta konwencja i wyczerpałeś temat spekulacji “co by było, gdyby”. Dziękuję i kłaniam się nisko!
Dodaj komentarz