Potężnym ciosem wymierzonym w Hamas jest decyzja prezydenta Egiptu o budowie podziemnego „muru”, który ma uniemożliwić przemyt do Strefy Gazy. Informację dotyczącą takiego projektu podała telewizja BBC. Jeżeli to prawda, to Strefę Gazy rzeczywiście porównać będzie można do oblężonej twierdzy. Od strony Egiptu – mur i podziemna zapora, od strony Izraela granica ze Strefą Gazy jest zabezpieczona perfekcyjnie przy pomocy najnowocześniejszych technologii, morze kontroluje izraelska marynarka powietrzna, a przestrzeń powietrzną IAF (Izraelskie Siły Powietrzne).
Wolna Amerykanka. Mur graniczny oficjalnie istniał (i istnieje), ale przemytem trudziły się nawet władze Strefy Gazy. Istnieje rozbudowana sieć tuneli, którymi transportuje się wszystko – od żywności po broń. Właśnie tą drogą Hamas zbroił się na kolejne potyczki z Izraelem. Ostatnio ogłosił zawieszenie broni, by tym samym powstrzymać przeprowadzane przez Izrael bombardowania podziemnych tuneli, które były odwetem za ataki rakietowe. Izrael w końcu znalazł skuteczny sposób na ograniczenie możliwości taktycznych Hamasu.
Jak to wyglądało do tej pory?
Tunele są zarazem największym błogosławieństwem i przekleństwem Palestyńczyków. To dzięki ich istnieniu, Hamas miał łatwy dostęp do broni, co pozwalało mu na zaczepianie Izraela, a z drugiej strony – na egipskich bazarach można było kupić wszystko, czego nie ma w Strefie Gazy. Mieszkańcy często przechodzili na stronę egipską „na zakupy”. Co bardziej przedsiębiorczy Egipcjanie również wysyłali w ten sposób różne towary. Zarabiali na tym też celnicy egipscy, którzy udawali, że nic nie widzą i nawet pies przewodnik by im nie pomógł. Sam Hamas od „importowanych” produktów pobierał podatki (więcej na temat przemytu: tutaj).
Śmiało można więc powiedzieć, że gospodarka Strefy Gazy opierała się na dwóch filarach – pomocy humanitarnej oraz nielegalnym handlu przygranicznym. W trakcie interwencji Izraela w Strefie Gazy Hamas wysadził mur graniczny w kilku miejscach, co pozwoliło opuścić terytorium tysiącom uchodźców, ale pewnie też bojowników, którzy mogli się uzbroić. Egipt oficjalnie twierdził, że walczy z nielegalnym przemytem, jednak w praktyce przymykał oko na ten proceder. Teraz skończył się czas półśrodków – Egipt wspólnie z Izraelem uszczelnia blokadę Strefy Gazy.
Mubarak uderza w Hamas
Długość zapory ma wynosić 10-11 kilometrów, a fundamenty mają być wkopane na głębokości 18 (Mariusz Zawadzki w swoim artykule podaje głębokość 30) metrów. Niezwykle interesująco wyglądają informacje, jakoby Egipcjanom pomagali amerykańscy inżynierowie. Oznaczałoby to, że o całej operacji doskonale wie administracja Stanów Zjednoczonych oraz prawdopodobnie Izrael. Warto przypomnieć, że wspomniane państwa wielokrotnie naciskały na prezydenta Mubaraka, by ukrócił przemyt
Stalowa zapora ma być odporna na ładunki wybuchowe, niemożliwe ma być również jest stopienie, ani przecięcie. Nie wiadomo, czy w 100% zablokuje transporty do Strefy Gazy – wszakże rezolutni Palestyńczycy mogą wymyślić sposób, by ominąć zaporę. Będzie to jednak od nich wymagało dużo większego wysiłku, a i skala przemytu, o ile nie zostanie zlikwidowany, zmniejszy się w znaczący sposób. To przede wszystkim donośna polityczna deklaracja Mubaraka – od dziś gram przeciwko Hamasowi. Jest to kolejna istotna informacja, jeżeli zwrócimy uwagę na rolę, jaką odgrywał Egipt w podpisywanych rozejmach zawieranych pomiędzy Izraelem, a Hamasem. Egipt za każdym razem był pośrednikiem.
Mubarak, poza tym, że znajdował się pod naciskiem Stanów Zjednoczonych i Izraela, nie może sobie pozwolić na wspieranie ekstremistów – zwłaszcza związanych z opozycyjnym wobec niego Bractwem Muzułmańskim Jak łatwo można się domyśleć, stalowa zapora nie wzbudza entuzjazmu wśród samych mieszkańców Egiptu, którzy identyfikują się z Palestyńczykami. Pomoc Izraelowi w zamknięciu kordonu to cios w Strefę Gazy. Od tej pory to Izrael ponownie będzie decydował, co i kiedy przewozić będą mogli Palestyńczycy.
Problem będzie miał również Hamas, jeśli blokada okaże się skuteczna. Zniknie najważniejsze ze źródeł zaopatrzenia broni. Sytuacja humanitarna w tym momencie jest fatalna, a uszczelnienie blokady jej się nie przysłuży. Hosni Mubarak ryzykuje niezadowolenie społeczne, a na całym rozwiązaniu najbardziej wygrywa Izrael. Udana budowa zapory oznaczałaby również wzmożenie presji na Hamas, którego pozycja negocjacyjna uległaby znacznemu pogorszeniu.
Iran nie uwolni Hamasu z tej opresji. Możliwości transportu sprzętu zostały uszczuplone. Mubarak podjął odważną decyzję, która krytykowana będzie zarówno przez opinię publiczną w jego kraju (jeżeli można uznać, że coś takiego istnieje w Egipcie), jak i przez świat arabski (i Iran). Można również rozpatrywać, czy odcięcie Strefy Gazy nie jest ciosem wymierzonym w Teheran, który jest głównym sojusznikiem i sponsorem Hamasu.
Niezależnie jednak od wszystkiego, nie będzie pokoju, jeśli nie dojdzie do porozumienia między Hamasem, a Fatahem. Nic nie zapowiada, by nawet ewentualne uszczelnieni blokady spowodowało, by radykałowie zostali pozbawieni władzy w Strefie Gazy. Należy również czekać na więcej informacji dotyczących stalowej zapory. Zmiany również nie nastąpią od razu, bo budowa “podziemnego muru” ma potrwać 18 miesięcy.
Więcej na podobny temat:
- Bliski Wschód: byle się nie dogadać

27 gru 2009 o 22:50
Według mnie decyzja o postanowieniu nowego muru nie przyspieszy pokojowego rozwiązania w izraelsko-palestyńskim konflikcie. Tym bardziej, że do tej pory Egipt, pomimo silnej presji ze strony USA i Izraela, odgrywał ważną rolę pośrednika w rozmowach między stronami konfliktu, o czym zresztą bardzo słusznie wspomniałeś. Teraz wydaje się, że Kair zbliża się coraz bardziej do stanowiska Izraela, co może spowodować, że palestyńscy radykałowie już nie tylko będą czuć się osaczeni, ale wręcz bliscy zagładzie. Nie trudno zauważyć, że zmęczony restrykcjami i trudnościami komunikacyjnymi (a raczej w ogóle niemalże brakiem komunikacji między strefą gazy a resztą naszej planety)prosty lud Strefy Gazy nie ma sił ani chęci by pozbawić władzy Hamas. Co więcej, grupa ta być może zyska jeszcze większe poparcie ulicy. Ulicy, która ma dość pogardliwego dla niej zachowania potężnego sąsiada. Widać to nawet po Fatahu, który już przypomina powoli Hamas-bis, bo takie jest polityczne, ale i emocjonalne zapotrzebowanie mieszkańców Strefy Gazy. Jeszcze większa izolacja S.G. nie przybliża Bliski Wschód do pokoju. Co prawda, można zrozumieć Izraelczyków i przyznam, że nawet ich rozumiem, bo po zbudowaniu muru niemalże wygasło zjawisko zamachowców-samobójców na ulicach Jerozolimy, ale z drugiej strony trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie po co budować mur kolejny ? żeby już ani jeden terrorysta kiedykolwiek się nie wysadził się ? jeśli tak – to można zastanowić się nad słusznością koncepcji. Ale czy to faktyczny cel Izraela w dalszych restrykcjach i w dalszej izolacji strefy gazy ? śmiem twierdzić, że aż tak w skuteczność kolejnego muru nie wierzy. zresztą rezolutni Palestyńczycy i tak znajdą sposób na przemyt z Egiptu, obawiam się tylko, że Ci, którzy na to sposób znajdą, zamiast przemycać jedzenie albo leki, każdy m2 ewentualnego tunelu przeznaczą na broń i tylko na nią.
Zachęcam do odniesienia się do komentarza.
Pozdrawiam
DW
13 sty 2010 o 14:51
[...] Pod koniec grudnia pojawiła się informacja o budowie „podziemnego muru” przez Egipt, który tym samym ma spełnić oczekiwania izraelsko-amerykańskie dotyczące kontroli na granicy Egiptu ze Strefą Gazy. W założeniu – ma uniemożliwić przemyt produktów na tereny palestyńskie. W tym miejscu warto zaznaczyć, iż Palestyńczycy „importują” tym sposobem zarówno broń, jak również żywność, a nawet produkty takie jak viagra. Skuteczne zablokowanie nielegalnego przemytu będzie zatem ciosem nie tylko w Hamas, ale przede wszystkim w ludność Strefy Gazy, która znajduje się nadal w dramatycznej sytuacji humanitarnej, co jest winą bezsensownej polityki Hamasu i energicznego działania izraelskiego. „Podziemny mur” może jednak spełnić pożyteczną funkcję, o ile Egipt otworzy przejścia graniczne, weźmie odpowiedzialność za granicę i umożliwi handel, ale jedynie produktami niezbędnymi dla ludności, a do takich – jak można przypuszczać – nie należą wyrzutnie rakietowe. [...]