Patryk Gorgol

Komentarz miesiąca – maj

Brak komentarzy

Jak co miesiąc wśród komentarzy moich czytelników staram się wybrać coś najciekawszego. Różne obowiązki (w szczególności te związane ze studiami) spowodowały, że mam mniej czasu i nie mogę pisać tak często jak dotychczas, a zatem i komentarzy jest mniej. Z tego miejsca pragnę pozdrowić mojego serdecznego przyjaciela Gajusa i jego instytucje również.

W maju bardzo uaktywnili się spamerzy, którzy nieodpowiednio zrozumieli moje uwagi, że nie daje rady i proponują mi w komentarzach w dużej ilości – co może wynikać tylko z ich sympatii – zakup niebieskich tabetek szczęścia. Chłopaki. Dzięki za pamięć, ale zmuszony jestem odmówić.

Tym razem wyróżnienie dostaje suntsu. To bardzo dobre pytanie i odpowiem na nie, mimo że komentarz jest z 30 kwietnia.

prawo do ziemi Palestyńczyków nazywasz “prawem do powrotu”, a prawo Żydów do tej samej ziemi “prawem do istnienia”. Ewidentna manipulacja. Co ciekawe, jest to ta sama ziemia i tą ziemię Żydzi w XX wieku podbili w ramach akcji…”prawa do powrotu”. Osadnicy żywscy mają ekonomiczne plecy w USA i Europie i dla nich ziemia oznacza realizację religijno- mitycznego kaprysu. Dla Palestyńczyków Palestyna była po prostu miejscem gdzie się urodzili. Czemu z fanaberii Żydów czynisz “prawo do istnienia”, a z podstawy egzystencji Palestynczyków fanaberyjne “prawo do powrotu”?

W swoich rozważaniach nie odrzucam prawa Palestyńczyków, ani Żydów. Idę inną drogą. Zamiast skupiać się na kłótniach o każdy kilometr kwadratowy ziemi, proponuje, by spojrzeć w przyszłość. Niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie, to Izrael jest na tyle potężnym państwem, że nigdy nie zgodzi się na powrót Palestyńczyków, gdyż oznaczałoby to jego zagładę. Jeśli Żydzi chcą pokoju, to powinni zaproponować coś w zamian i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że premier Netanjahu – delikatnie mówiąc – nie wyraża zbytniego zainteresowania takimi działaniami. We wzajemnych sporach izraelsko-palestyńskich można oczywiście wracać do czasów jaskiniowców i kłótni, kto ma większe prawo do polowania na mamuty, ale nie tędy droga.

Nie ulega wątpliwości, że Izrael musi zgodzić się na pełne osiedlanie na terenie Zachodniego Brzegu Jordanu (bo w Strefie Gazy to nie bardzo jest już, gdzie zaludniać). Oznacza to jednoczesne likwidowanie osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu. Żaden izraelski premier nie zaakceptuje “prawa do powrotu”, bo po prostu przestnie nim zaraz być. Za to możliwe byłoby pozyskanie odszkodowań, w zamian za rezygnację z tego roszczenia. Wymagałoby to wiele dobrej woli i pragmatyzmu, zarówno z jednej, jak i drugiej strony.

Dlatego postoluje, by mówić o realnych, a nie wyśnionych warunkach pokoju. Tylko, że dp jego zawarcia na dzień dzisiejszy nikt się nie kwapi….

Komentarze

Brak komentarzy!

Dodaj komentarz