Bez happy endu. Dotkliwa klęska Saakaszwilego

Bieżące wydarzenia, Konflikt gruzińsko-rosyjski Komentarze (0) » dodajdo

Stało się to, co część publicystów przewidywała od razu. Gruzja przegrała wojnę o Osetię Południową. Jedyną szansą, o czym piszę w poprzedniej notce, jest doprowadzenie do rozejmu. Niewyobrażalnym szczęściem dla Gruzji bylby teraz powrot do statusu quo. Gdyby Wladimir Putin i Dmitrij Medwiedew pozwolili teraz zainstalować tam wojska międzynarodowe i pokornie się wycofali – byliby idiotami. Posądzam ich o cynizm (bo czym innym jest mówienie o obronie ludności Osetii i wysyłanie samolotów do bombardowania Gruzji?), ale nie o głupotę. Rosja wygrała to starcie i teraz rozdaje – znaczone – karty. Po cichu sprząta też w Abchazji, o czym prawie wszyscy zapominają. Saakaszwili nie tylko wyszedł na oszołoma, ale i na idiotę, bo z parą dziewiątek blefował przeciwko karecie, po czym krzyknął "sprawdzam".

Gruzini zapowiadają wycofanie wojsk. Widzą w tym szanse na rozejm. Czy Rosjanie wejdą na terytorium Gruzji? Nie przypuszczam, by odważyli ise na to. Zresztą, po co mieliby to robić? Ich linia obrony propagandowej oparta na stabilizowaniu Osetii ostatecznie padłaby. Poza tym walki w Osetii Płd., a walki w centrum Gruzji to zupełnie co innego. Tutaj nie poszłoby im tak gładko. Większość celów strategicznych Rosjanie już osiągnęli i jeżeli Saakaszwili nie popełni kolejnej głupoty, to Gruzja powinna przetrwać. Szybka wojna zakończy się sukcesm Rosji, po co komplikować sytuację atakując Tblisi? Operacje specjalne może przeprowadzić Specnaz.

Tak jak pisałem wcześniej, Gruzja popełnila olbrzymi błąd, ale trzeba ją z tego bagna wyciągnąć. Wiadomo, że Osetii Płd. i Abchazji nie uda się odzyskać. To ostateczna cena polityczna porażki prezydenta Gruzji. Osobiście uważam, że powinien zostać usunięty ze stanowiska, lecz nie wiem, czy pozwoli na to gruziński estabilshment.

W życiu często układa się tak, że za błędy się płaci. Naprawdę plan Saakaszwiliego był ambitny, ale też szalony. Gdzie się podziały te wpisy o tym, jak to Gruzja pokona Rosjan w powietrzu? Że przeprowadzi kontrnatarcie za pomocą Gruzinów z Iraku? Że przy pomocy Izraela uda się pokonać wielką Rosję? Że Ameryka musi o wszystkim wiedzieć i zaraz pomoże Gruzji? Że odzyskanie Osetii Południowej tuż tuż?

Nie ma już ich, bo to było science-fiction. Propaganda jest bardzo ważna, wiara w sojuszników również, ale czasem należy spojrzeć na wydarzenia obiektywnym okiem. Od wczoraj pewne jest to, że jedynie negocjacje mogą ocalić jakikolwiek honor Gruzinów (a wiadomo, że oni na tym punkcie są czuli). Nie będzie żadnego bohaterskiego wejścia Amerykanów, Lech Kaczyński ani Wiktor Juszczenko nie wyślą wojsk. Nikt nie przewidział braku rozsądku Saakaszwiliego. Na jego błędach Rosja odzyskuje swoją dawną pozycję. Władzom rosyjskim dużo łatwiej będzie teraz straszyć Białoruś, Ukrainę i Gruzję. "Carat" pokazał, że jest silny, efekt psychologiczny jest zabójczy. Z każdą minutą sytuacją Gruzji się pogarsza, zamiast poprawiać, a Unia Europejska spokojnie debatuje sobie dopiero w poniedziałek. Na luzie.

Po raz kolejny okazało się, że Europa nie ma skutecznych mechanizmów reagowania, ale twierdzenie, że całą ssytuację uratuje Traktat Lizboński jest równie naiwne. Europejskie siły szybkiego reagowania to na razie sen, a w dodatku UE nie mogłąby ich tak "po prostu" sobie wysłać. Zabrakło determinacji i chęci, zarówno Brytyjczykom, Francuzom, jak i Niemcom. Amerykanie też ine wyglądali na zbytnio zdopingowanych. To dlatego, że wszyscy wynik wojny już przewidzieli, tylko Polacy i Ukraińcy się czaowali.

Pora przestać liczyć na cud, a spojrzeć na przyszłość. Co można zrobić, by ograniczyć wpływy rosyjskie na Kaukazie? Jak to można zrobić, za pomocą instrumentów gospodarczych i politycznych, by zrobić z Gruzji naprawdę silne państwo? Gruzja wydaje na zbrojenia 45 razy mniej niż Rosja. Trudno się dziwić, że taki jest wynik starcia. Instrumeny militarne więc odpadają. Należy zrobić coś, by siły proeuropejskie utrzymały się w Tblisi przy władzy, ale Saakaszwili jest już spalony. Jest popularnym "golasem", nikt z nim w pokera nie będzie grać. Za stary już jest, aby się nauczyć. Pytanie brzmi jednak, czy Saakaszwiliego można usunąć? Jak pisałem, to wariat, ale nasz wariat. Rurociągi do Europy są nam naprawdę potrzebne, tak jak instrument nacisku na Rosję na Kaukazie, czyli Gruzja w NATO.

Saakaszwii – wariat, ale nasz wariat!

Bieżące wydarzenia, Konflikt gruzińsko-rosyjski Komentarze (0) » dodajdo

Kilkukrotnie pisałem już bardzo niepochlebnie o taktycznych decyzjach Saakaszwiiego. Nadal uważam, że popełnił on mnóstwo błędów i nie próbuje go usprawiedliwiać. Uważam, że jego działania są zwyczajnie nieskuteczne. Reperkusje jego decyzji są już ogromne. Więcej na ten temat w poprzednich notkach tututaj.

Mój żal do prezydenta Gruzji wynikał głównie z mojej sympatii do tego narodu. Wcale nie kibicuje Rosjanom. Zwracam jednak uwagę, iż ordynarnym fałszem jest pisanie o integralności terytorialnej Gruzji, zapominając o Kosowie. Uważam też, że należy brać pod uwagę wolę narodu osetyńskiego. Nie chciałbym, aby mój blog stał się miejscem bezsensownego rzucania banalnych argumentów. Uważam, że Saakaszwili dał się podpuścić i Rosjanie bezwzględnie to wykorzystują. Jest mi z tego powodu po prostu przykro, ale to nie znaczy, że mam na siłę usprawiedliwiać błędne decyzje Saakaszwiliego. Pisząc na blogu muszę starać się zachować obiektywizm.

Jak więc powinna zachować się Polska wobec obecnej sytuacji? Odpowiedź jest bardzo prosta. Trzeba wesprzeć Gruzinów. Do kosza oczywiście należy włożyć bajki w stylu integralność terytorialna w ramach Osetii Płd., bo to hipokryzja. Proponuje stwierdzić, żę Saakaszwili zachował się nierozsądnie i owszem, wysłał wojska do Osetii, ale Organizacja Narodów Zjednoczonych nie dała Rosjanom prawa do bombardowania obiektów na terenie Gruzji, a wojska gruzińskie nie atakowały celów na terytorium rosyjskim. Do tego należy dodać, że zgodnie z ustaleniami należy wrócić do statusu quo. To jest w interesie Polski i Gruzji. Naszym zadaniem jest przekonanie do tego tzw. Europy. Mam wątpliwości, czy to się uda, bo dla Europy liczą się interesy. Na nierozważnej decyzji Tibilisi najwięcej mogą stracić Amerykanie. W naszym interesie jest utrzymanie Gruzji i jej niezależności, gdyż to niezwykle ważny punkt ze względu na swoje położenie geograficzne. Boję się, iż to się nie uda, bo stara Europa nie zechce pomóc Gruzji, a powody nawet rozumiem.

Bartek Wasilewski twierdzi, że planem Gruzji jest zastąpienie wojsk rosyjskich mających mandat międzynarodowy wojskami w ramach ONZ, ale bez Rosjan. To byłoby bardzo mądre zagranie, ale do tego trzeba rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przypadkiem chyba Rosja ma tam prawo weta, a obecna sytuacja międzynarodowa jest gorsza dla Gruzji, niż dla Rosji. W poniedziałek Unia Europejska włączy się w mediacje, ale nie wesprze jednoznacznie Gruzji, gdyż zabraknie jednomyślności. Czas gra na korzyść Moskwy.

Rosjanie postępują dokładnie tak, ja to można przewidzieć. Postępują zgodnie ze swoimi interesami taktycznymi, demonstrują siłę i uderzają w cele strategiczne Tibilisi. Dodatkowo bardzo podgrzewa się sytuacja w Abchazji. To zgniłe jajo podrzucił sobie Saakaszwili sam, ale nie można z tego powodu opuścić Gruzji. Czasami trzeba wstawić się za kolegą, nawet jeśli to on sprokurował bójkę. Nie oznacza to jednak, że nie można go za to krytykować. W tym momencie mówię – kierujmy się naszym interesem narodowym (i sympatią), który mówi – nie dopuśćmy do klęski politycznej Gruzji. Chociaż to bardziej powinno być w interesie Stanów Zjednoczonych. Rosjanie szukali pretekstu do "wjazdu", a Gruzini im go dostarczyli. O tym też należy pamiętać.

Saakaszwili już mięknie, znowu zaczyna mówić o negocjacjach. Zrozumiał, że dramatycznie przeszarżował. Międzynarodwych sił ONZ pewnie nie uda się wprowadzić i wątpię, aby taki był cel operacji gruzińskiej. Wiem tylko, że odzyskanie Osetii Południowej i Abchazji graniczyć będzie z cudem. Zastanówmy się jednak tak szczerze, o czyją wolność walczą w Osetii Południowej Gruzini? Ataki na cele na terytorium Gruzji pokazują prawdzie intencje Rosjan i na tym powinniśmy się skupić.

W poprzednim wpisie zadałem pytanie, kto uratuje Gruzję? Obawiam się, że chętnych będzie niewielu, ale porażka Gruzji – pomimo że jest prawdopodobna i zasłużona brakiem wyczucia Saakaszwiliego – będzie zbyt droga dla nas wszystkich. Odzyskanie wpływów przez Rosjan brzmi, przynajmniej dla mnie jako Polaka, bardzo nieprzyjemnie.


Na dzisiaj więc musimy wspierać "naszego wariata". Rozliczymy eię z nim później. Na razie, wg mojej oceny, Gruzja idzie w kierunku porażki. Europa musi wymusić rozejm, aby ograniczyć wpływy Moskwy. Najgorsze jest to, że Putin i Medwiedew grają znaczonymi kartami.

Kto uratuje Gruzję?

Bieżące wydarzenia, Konflikt gruzińsko-rosyjski Komentarze (0) » dodajdo

Sytuacja Gruzji staje isę coraz gorsza. Rosjanie przejmują inicjatywę strategiczną i bombardują. Najgorsze jest to, że Tibilisi nie ma żadnych możliwości obrony przed samolotami rosyjskimi. Pomoc izraelska, o której tak wszyscy krzyczą, nic nie zmieni. Prawdopodobnie uda się strącić kilka samolotów, ale już teraz Rosjanie zadają Gruzinom olbrzymie straty. Na razie niszczone są porty i rurociągi do Europy Zachodniej. Są to typowo taktyczne uderzenia. Taktyka Saakaszwilego prowadzi do porażki Tibilisi. Zgodnie z przewidywaniami.

Zachód powinien poprzeć Gruzję, bo to w jego interesie. Gruzja to niezwykle ważny geostrategicznie punkt. Można z niego szachować Rosję i prowadzić rurociągi. Gorzej, że to siły gruzińskie wkroczyły do Osetii, gdzie stacjonowały wojska o statusie międzyanarodowym. Przecież prezydent Gruzji nie mógł przypuszzać, że na widok Gruzinów Rosjanie się rozejdą. Oznacza to mniej więcej tyle (co w sumie nie jest niczym nowym), że żadna organizacja międzynarodowa nie kiwnie nawet palcem, by pomóc Gruzinom. To oni zerwali status quo.

W interesie Polski jest wzmocenienie Gruzji, tylko że nasze pole manewru jest niewielkie. Możemy tylko pisać o uszanowaniu konstytucyjnego porządku i niewtrącaniu się w wewnętrzne sprawy. A jak do tego się ma nasze uznanie niepodległości Kosowa?

O czyją wolność walczą więc Gruzini? Stanowią oni w Osetii Południowej mniejszość, a ludność tego regionu chce niezależności. Dopóki Saakaszwili negocjował, panował nad sytuacją. Jak można więc porównać tę sytuację z Powstaniem Warszawskim? Osetyńcy twierdzą, że walczą o swoją wolność. Gruzini twierdzą, że Osetia to część Gruzji. Pytanie, czy stosujemy tutaj prawo samostanowienia? Pisałem o tym problemie przy okazji notki o Kosowie – teraz Rosjanie spokojnie mogą wykorzystać argument Kosowa. Trudno racjonalnie wytłumaczyć decyzję o próbie zajęcia Osetii Południowej. Cała operacja zakończyła się militarną klęską.

Jakie szanse ma Gruzja? Jeśli NATO i USA poprą Gruzję to powinno się udać doprowadzić do rozejmu, ale NATO ani USA nie zaangażują się militarnie w wojnę. Saakaszwili dał się podpuścic jak małe dziecko Rosjanom i teraz Putin to wykorzystuje do osiąnięcia swoich strategicznych interesów. Rosja ma doskonała okazję do odzyskania swoich wpływów. W interesie Europy jest sprzeciwienie isę temu, ale jak to zrobić, gdy starcia de facto sprowokował Saakaswili?

Gotowść czołgów przy granicy to nie jest przypadek, ale to nie jest nic sensacyjnego. Chociażby ze względu na manewry, jakie miały tam miejsce miesiąc temu. Jeszcze wczoraj władze rosyjskie nie były pewne swojego wkroczenia, próbowały wysyłać balony ostrzegawcze, ale Saakaszwili ich nie widział (lub nie chciał widzieć). Sądziłem, że postraszy i się wycofa, ale on zagrał va banque i prawdopodobnie przegra, bo ma za słabe karty. Rosja jest naprawdę silnym graczem i bezlitośnie wykorzystuje błędy przeciwnika. Saakaszwili jest politykiem nieskutecznym i z tego mozna go rozliczać.

Ciężko porównać Czechosłwację 38' z Osetią Południową 2008. W Czechosłowacji działała mniejszość niemiecka, która – jak sama nazwa stanowi – była mniejszością. W Osetii rządzą Osetyńcy, którzy stanowią większość. Celem strategicznym Rosji nie jest zajęcie Tibilisi. Dochodzą do nas informację, że Cchinwali zostało odbite przez Rosję. To ostateczny dowód na to, iże plan gruziński po prostu nie wypalił.


Paradoksalnie, obecna sytuacja może przyspieszyć wejście Gruzji w struktury NATO. Bliższe jest mi porównanie z 17 września 1939. Rosjanie zawsze postępują cynicznie w takich sytuacjach, ale Zachodnia Ukraina i Zachodnia Białoruś, w przeciwieństwie do Osetii, nie miały własnej administracji i wojska. Troche inny był też ich status. Nie chciałbym jednak otwierać tematu, czy Ukraińcy byli odpowiednio traktowani w II RP.

Co teraz? Rosjanie będą bombardować cele gruzińskie i być może odbiją jeszcze część Osetii. Czekam na reakcję Zachodu, który musi doprowadzić do rozejmu. Przypuszczam, że będzie on niekorzystny dla Gruzji. Saakaszwili zagrał wysoko i wysoko przegrał.

Saakaszwili – raczej szaleniec niż geniusz

Bieżące wydarzenia, Konflikt gruzińsko-rosyjski, Warto przeczytać Komentarze (0) » dodajdo

p>W poprzedniej notce pisałem, iż przypuszczam, że Saakaszwili się wycofa i będą negocjacje. To logiczne i rozsądne, bo jego sytuacja strategiczna na dziś jest fatalna. Był prowokowany, pokazał, że nie da sobie w kaszę dmuchać, postraszył ruskich i pokazał, że się nie boi, po czym spokojnie doprowadził do negocjacji. Tak jednak nie zrobił. Prezydent Gruzji nie uzyska poparcia militarnego i logistycznego ani NATO, ani USA. Przecież to wojska gruzińskie złamały status quo. Przypuszczalnie plan Tibilisi był prosty – błyskawicznie zająć całą Osetię Południową i oczekiwać, jak mocarstwa zmuszą Rosję do zawracia pokoju/rozejmu  w dniu otwarcia olimpiady. Plan miał jednak szereg wad. Po pierwsze, blitzkrieg nie wyszedł, a po drugie, nawet gdyby udało isę zająć Osetię to więcej byłoby z nią problemów w administrowaniu i utrzymaniu wojskowym. Do tego dochodzą potencjalne siły partyzanckie.

Saakaszwili popełnił jednak masę błędów, poza tym okoliczności były bardzo niesprzyjające. Naprawdę, to głupota walczyć teraz w Osetii Południowej. W ten sposób Tibilisi przegrywa Osetię (a w konsekwencji może i Abchazję) z miejsca. Przecież tam stacjonowały legalnie wojska rosyjskie. Jak Saakaszwili wyobrażał sobie ich usunięcie? Ponoć nie żyje 10 żołnierzy z sił rosyjskich, a miały one mandat międzynarodowy. Ciekawe jak to usprawiedliwi na arenie międzynarodowej? Wcześniej miał status ofiary, a teraz stanie się w powszechnej opinii agresywnym i impulsywnym watażką. Co mają mówić Amerykanie, czy nawet Polacy? Można tylko informować o tym, że Osetia Płd. to wewnętrzna sprawa Gruzji. Tak, to prawda, ale de facto to największym sojusznikiem Rosji jest nierozwaga Saakaszwiliego. Z niestabilnej sytuacji moze doprowadzić do regularnej wojny, na któej zyska tylko Moskwa. Polityk powinien być skuteczny i dalekowzroczny. Łatwo przewidzieć, jaką cenzurkę wystawił sobie prezydent Gruzji jako mąż stanu.

Bartek Wasilewski pisał w komentarzach do mojej poprzedniej notki, że wierzy w Gruzinów. Ja chce w nich wierzyć, ale nie potrafię. Saakaszwili nie ma żadnych asów w rękawie. Ani wojskowych, ani politycznych. Giną cywile, a Osetia Południowa wcale nie jest znowu gruzińska. Jeszcze kogoś trzeba przekonywać, że Rosajnie nie odpuszczą? Trzeba będzie dosłać wojska? Doślą! Trzeba będzie zbombardować lotniska, a nawet miasta – zrobią to. Dla Putina to teraz sprawa honoru. Dla Saakaszwiliego też. Dlatego trwają tam walki. Rosjanie są cyniczni do bólu i punktują na tragedii gruzińskiej i osetyńskiej. Już to pisałem wcześniej, im destabilizacja jest na rękę i ich intencje są jednoznacznie złe. Do tego już działa propaganda mówiąca o tym, jak to gruzińscy żołnierze zabijają rannych wojskowych z sił pokojowych i cywilów. Akurat moralność nie jest mocną stroną Moskwy, ale teraz Tibilisi nie wypada wcale lepiej i to jest też tragedia. Naprawdę ciężko uzasadnić działania gruzińskie.

Gruzja w wojskowej rozprawie nie ma dużych szans też dlatego, że walczy na obcym terytorium. Formalnie Osetia Płd. wchodzi oczywiście w skład Gruzji, ale spójrzmy na mieszkańców. Wcale nie uważają oni Gruzinów za wyzwolicieli. Osetyńcy chcą niezależności.  Aż dziw, że Saakaszwili nie wziął tego pod uwagę. Można pisać o poparciu logistycznym Izraela, ale Rosjanie nie odpuszczą. Gruzja nic na tej operacji wojskowej nie zyskała, a bilans strat będzie ogromny.

Naprawdę uważałem, że Saakaszwili sprytnie to rozgrywa, a on dał się wciągnąć w rosyjską grę, która skończy się dla Gruzji bardzo źle. Być może to dziś Rosjanie wygrali Osetię Południową i Abchazję. Dał się sprowokować jak nerwowy uczeń gimnazjum po tekście "Twoja mama to…".

Sytuację Gruzji próbują ratować Amerykanie krzycząc o negocjacjach. Piłkę rozgrywają teraz Rosjanie, którzy – zgodnie z moimi przewidywaniami – panują w 100% nad sytuacją. Putin nie będzie się przejmował zyciem żołnierzy, a swoje cele strategiczne osiągnie. Nie wiem, może prezydent Gruzji ma jakiś świetny plan, który się filozofom nie śnił, żeby wygrać na tej sytuacji. Jeśłi tak, to jest geniuszem. Na dziś bardziej jest szaleńcem. Naprawdę tylko bardzo naiwna osoba mogła przypuszczać, że Rosja odpuści w tym starciu.

Można nawet powiedzieć, że Michail Saakaszwil, na swój własny sposób, bojkotuje również olimpiadę.

Rosjanie rządzą na Kaukazie. Gruzja w opałach

Bieżące wydarzenia, Konflikt gruzińsko-rosyjski Komentarze (0) » dodajdo

Jeżeli ktoś uważa, że Gruzja ma jakiekolwiek szanse "wygrać"  na sprawie Osetii Południowej to pogratuluję mu optymizmu. Gruzja w najlepszym przypadku utrzyma status quo. Na pewno swoją siłę na Kaukazie pokaże Rosja. Medwiedew pokaże, że potrafi być twardym graczem i panuje nad sytuacją. Michail Saakaszwili może jedynie apelować o pokój i demonstracyjnie strzelać. To wojna Dawida z Goliatem..

Rosjanie spokojnie mogą się mścić na Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej za Kosowo. Co zabawniejsze, mają wszystkie "europejskie" argumenty w ręku. Szczerze mówiąc jestem więźniem informacji medialnych. Nie wiem, kto i do kogo strzela tak naprawdę, ale Rosja śmiało próbuje wejść w rolę Unii Europejskiej w Kosowie. Wojska gruzińskie mogą tylko demonstrować siłę, bo wiadomo, iż nie zdobędą Osetii. Celem Saakaszwiliego jest wyjście z twarzą. Proponuje negocjacje i jednostronnie awiesza ogień. To defetystyczna taktyka. Zdobycie Osetii byłoby zbyt drogie politycznie i militarnie. Czytam o kolumnach gruzińskich czołgów atakujących stolicę Osetii i nie wierzę, by chciały (i były w stanie) osiągnąć taktyczny sukces. Słyszę, że wchodzą na przedmieścia. Ciekawe, kiedy zareagują Rosjanie, bo… "Jeśli wypadki potoczą się według najgorszego scenariusza, Rosja nie pozwoli sobie na to, aby pozostać obojętną, gdyż w Osetii Południowej, głównie w strefie konfliktu, mieszkają rosyjscy obywatele" – MSZ Rosji. "Siara – i wszystko jasne."

Właśnie w Radiu usłyszałem o tym, że rosyjskie myśliwce ponoć ostrzelały terytorium Gruzji. To chyba wystarczające ostrzeżenie. Stary niedźwiedź już nie śpi tak mocno.

Największym paradoksem jest to, że Osetia i Abchazja hamują Gruzję, jej partnerstwo z Unią Europejską i członkostwo w NATO. Chłodno kalkulując, Saakaszwili mógłby przehandlować Osetię Płd. i Abchazję za określone korzyści gospodarcze/polityczne. Szansa na reintegrację tych regionów z Gruzją są naprawdę niewielkie. Gruzini stanowią tam mniejszość, której trzeba by zzapewnić pewne prawa, a Osetyncy czy Abchazowie marzą o własnym państwie, a nawet jeśli nie, to wolą być częścią Federacji Rosyjskiej. Do tego seperatystyczne republiki aktywnie wspierają rosyjskie wojska. Logiczne więc, że władze Abchazji i Osetii Płd. będą żądać w czasie negocjacji więcej, a nie mniej.

Zlikwidowanie zapalnych punktów jest najbardziej w interesie Gruzji, a najmniej w interesie Rosji. Tylko, że przywódcy Gruzji tego nie rozumieą i żyją fikcją, wg której  bardzo prawdopodobne jest odzyskanie republik i tym samym hamują szybszą i ntegrację z NATO, co jest z kolei w ich interesie. Może teraz jeszcze istnieje możliwość ugrania jakichś ustępstw czy chociażby formalnej zależności kaukaskich republik od Tibilisi. Za kilka lat i to będzie niemożliwe. Szczególnie po Kosowie, które jest teraz bardzo wygodną wymówką dla Moskwy. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Prezydent Rosji nie może odpuścić, a Saakaszwili raczej nie chce starcia. Doniesienia medialne mówią o sukcesach gruzińskiego wojska. Skoro tak, to czemu prezydent Gruzji mówi o zawieszeniu broni i przerwaniu ognia (jednostronnym)? W razie konfliktu Unia i Stany zrobią to samo co zwykle. Poprą Gruzniów gospodarczo (co nie zrekompensuje handlowego uderzenia Rosji w Tibilisi) i będą słać ciepłe słowa zrozumienia ciężkeij doli. Ewentualnie będą próbować mediować. Można więc  prężyć muskuły, ale gdy chodzi się na siłownię od kilku miesięcy lub lat, a nie leci się na koksie. Gruzja w tym starciu jest popularnym jednostrzałowcem.

Michial Saakaszwili wygląda jednak na gościa, który wie, co się dzieje i nie da się oszukać. Bardzo rozsądnie próbuje łagodzić sytuację, ale jednocześnie blefuje z wojskami. Problem polega na tym, że jest to czytelne. Rosjanie już mówią o "ochotnikach" jadących Osetyńcom na ratunek (ciekawe, czy są to tacy sami ochotnicy, jak Ci z rzeki Jalu w czasie wojny koreańskiej i kto ich uzbroił?).  Z niepokojem będę śledził dalsze wydarzenia w tamtym regionie. Przypuszczam, że sytuację uda się załagodzić, o ile Rosja nie pójdzie na całość, a Saakasziwili utrzyma bieżący kurs polityczny. Optymalnie byłoby zakończyć cały spór na negocjacjach.  Do tego dochodzi aspekt Igrzysk Olimpijskich. Chińczycy się mogą zdenerwować, że coś odwraca uwagę od ich propagandowego sukcesu. Przecież to czas pokoju i harmonii…

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się