Epilog w/s ACTA – najważniejsze małym druczkiem
4 komentarzy
źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Jako że przez państwo przetaczają się kolejne protesty ludzi bojących się, ze odłączą im Internet jak ostatnio w Iranie, warto mimo wszystko trochę popracować nad stanem wiedzy na temat ACTA. Ten dokument w żaden sposób nie wpłynie na wolność słowa, ani na dostępność Internetu (bronione przez polską Konstytucję, prawo europejskie, a ja zaproponowałem jeszcze zastrzeżenie do umowy jako dodatkową polisę), ale zawiera w sobie pełno smaczków.
Zmorą studentów prawa są definicje ustawowe. Nikomu się tego nie chce uczyć, a to właśnie tam zawarte są często kluczowe informacje, bo te, które określają przedmiotowy i podmiotowy umowy. Pomijając już prawniczą nowomowę, przejdźmy do rzeczy.
Zerkamy do ACTA, porozumienie chroniące “posiadaczy praw”. Wiecie kto nim jest?
posiadacz praw obejmuje federacje i stowarzyszenia posiadające zdolność prawną do
dochodzenia praw do własności intelektualnej;
Ok. Ładnie i pięknie, ale gdzie jest TWÓRCA? Co to oznacza? Mianowicie, że jak napiszę sobie piosenkę czy stworzę wzór przemysłowy etc, to ACTA nie nadaje mi ŻADNYCH uprawnień, o ile nie będę członkiem stowarzyszenia lub federacji np. podobnej do ZAIKS. Jeżeli prawodawstwo kraju będącego stroną nie zakłada możliwości dochodzenia praw przez właściciela, będę w stanie to zrobić tylko i wyłącznie przez federacje i stowarzyszenia. W praktyce nie ma to aż takiej doniosłości, bo z reguły prawodawstwo krajowe nadaje twórcy takie prawo, ale dlaczego ACTA tego nie gwarantuje?!
Mówiąc wprost – ACTA mówi w ten sposób “kwestię twórców regulujcie sobie jak chcecie, ale już stowarzyszenia twórców mają mieć szeroki dostęp do narzędzi chroniących ich prawa autorskie”.
Kto więc na tym zyskuje najbardziej? Wspomniane w tekście federacje i stowarzyszenia, będące posiadaczami praw autorskich i pokrewnych o charakterze majątkowym. To pod nich była pisana ta umowa i dla nich jest najkorzystniejsza. Siłą rzeczy – najbardziej zyskują na tym wysoko rozwinięte państwa, których obywatele są właścicielami praw autorskich i pokrewnych (Stany Zjednoczone, Japonia, Niemcy) Tracą na tym najbardziej biedniejsze państwa spoza UE, którym ta umowa będzie w przyszłości narzucana i będą musiały zmienić swój system ochrony prawa własności intelektualnej. Polska specjalnie na tej umowie nie zyskuje, specjalnie też na niej nie traci.

Komentarze
“Ten dokument w żaden sposób nie wpłynie na wolność słowa, ani na dostępność Internetu” – mocne słowa na kogoś, kto nie informuje w tekście skąd bierze tę pewność
przepraszam, moze rzeczywiscie powinienem wytlumaczyc. Tak wyszlo mi z analizy prawnej tego dokumentu. Nawet prawnicy-przeciwnicy ACTA podzielaja ten poglad.
Racje maja z kolei Ci, ktorzy uwazaja, ze ACTA zabetonuje system w ten sposob, ze nie bedzie mozna go zlagodzic. To prawda.
Pozdrawiam, Patryk.
To czego najabrdziej boję się w ACTA (i tu być może niewłaściwie ekstrapoluję sobie informacje, które mam na temat SOPA i PIPA) to to, że organizacje/koncerny będą miały prawo wpływania na dostarczycieli treści niemal bezpośrednio – bez wyroków sądu itp.
Ta łatwość moim zdaniem niechybnie objawi się tym, że sytuacje typu “wedel zastraszający blogerkę konsekwencjami za użycie zastrzeżonej nazwy Ptasie Mleczko bez znaku (r)” (http://www.tvn24.pl/-1,1734684,0,1,spor-o-ptasie-mleczko-wedel-naslal-prawnika–teraz-przeprosil,wiadomosc.html) będą przybierały na skali, intensywności i bezmyślności.
A ponieważ koncerny będą mogły uczynić odpowiedzialnym każdego dostawcę czegokolwiek (są sprawy w których skarżono i żądano odszkodowania od restauracji za to, że nie zapezpieczyła należycie WiFi, której użyto do ściągania nielegalnych treści) – zaczynając od Telekomunikacji Polskiej a kończąc na szkolnych forach internetowych, to… z dużym prawdopodobieństwem *zabiją* Internet jaki znamy.
Na pewno każdy zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby nie pewne “bezprawie” (w granicach rozsądku), to wiele portali które zmieniły świat by nie powstało (z YouTube na czele).
Ok… To moje główne obawy, które być może są nieracjonalne. Czy przeanalizowawszy ACTA możesz się wypowiedzieć czy moje obawy są słuszne?
Celne spostrzeżenia odnośnie federacji i stowarzyszeń. Czy tak zupełnie ACTA nie zawęzi wolności w internecie, to musimy poczekać na ustawę rafyfikującą ACTA. Ona tutaj przeważy.
Pozdrawiam,
Ela
Dodaj komentarz