Czy powinniśmy wysyłać wojsko do Libii?
6 komentarzy
źródlo: wiadomosci.dziennik.pl
Do tej pory z wysyłania wojsk udało się nie robić rodzimej awantury politycznej – polscy żołnierze w misjach ONZ-etowskich czy NATO-wskich działali w warunkach consensusu. Nie inaczej jest w przypadku Iraku czy Afganistanu – główne siły polityczne, tj. PO, PiS i SLD jednakowo pozytywnie reagowały na prośby amerykańskie. Z wysłanymi wojskami były dwa problemy. Pierwszy taki, że posiadanie takiego kontyngentu np. w Afganistanie kosztowało nas w 2010 roku prawie 2 miliardy złotych (!!!!), a drugi – dużo większy – że jedynym wyrazem docenienia za zaangażowanie polskiego żołnierza były podziękowania, w formie ustnej, a wszelkie korzyści zgarniali inni gracze.
W swoim tekście dla portalu “wpolityce.pl” Anna Fotyga krytykuje postawę rządu wobec sytuacji w Libii. W jeszcze ostrzejszym tonie szaty rozdziera Rybitzky w tekście “‘Bez emocji’”- Donald Tusk patrzy na rzeź”. Autor krytykuje w nim spokojną politykę Polski i brak zaangażowania. Różnica polega na tym, iż o ile Rybitzky może nie znać się na polityce międzynarodowej (i się nie zna), o tyle Anna Fotyga jest byłym Ministrem Spraw Zagranicznych i pisanie aż takich bzdur, jak te o rządzie polskim uciekającym od wartości świata zachodniego (!) jej nie przystoi. Podobnie jak pisanie “ból” przez “u” w wykonaniu urzędującego prezydenta.
W sprawie Libii nie mamy żadnych interesów, aby wychodzić przed szereg. Naturalnie, należy oświadczać, że łamanie praw człowieka jest niedopuszczalne, że nie wolno zabijać cywilów, że w pełni popieramy rezolucje ONZ, działania NATO wobec rządu libijskiego, a także politykę naszych przyjaciół z Paryża, Waszyngtonu i Londynu, ale tyle wystarczy. Amerykanie, Francuzi i Brytyjczycy bardzo opierają się przed przeprowadzeniem operacji lądowej, a my mamy się już oficjalnie deklarować? Przepraszam, ale czy to jest jakiejś marnej jakości dowcip? Niektórych wypada tylko rozczarować i napisać szczerze, że niestety, ale i tym razem nie będziemy mieć kolonii.
Amerykanie na przykład kalkulują w taki sposób. Za rok wybory w Stanach Zjednoczonych, Afganistan i Irak zżerają miliardy dolarów rocznie, nasza opinia w świecie muzułmańskim jest fatalna, ewentualna operacja zostanie i tak potraktowana jako wyraz neokolonializmu, a szansa na zakopanie się na kilka lat jest olbrzymia. Dlatego prezydent Obama zastanowi się 10 razy, zanim Amerykanie postanowią wykroczyć poza bombardowania i pilnowanie strefy zakazu lotu.
Jak powinni kalkulować Polacy?
Nasze spojrzenie również powinno być realistyczne. Co najważniejsze – nie mamy w Libii żadnych interesów, w przeciwieństwie do Włochów, Francuzów, ale również Chińczyków czy Rosjan. To nie nasza rozgrywka, pułkownik Kaddafi nie ma miliardów dolarów na naszych kontach, jego synowie rozbijają się w Monachium i Paryżu, a nie Warszawie i Poznaniu. Nasze firmy może i mają (miały?) w Libii kontrakty, ale są to groszowe sprawy, na pewno niewystarczające do podjęcia zdecydowanej reakcji. Reżim Kaddafiego nie jest – jak w przypadku Włoch czy Szwajcarii – kluczowym dostawcą ropy naftowej. Wspomnianego surowca – patrząc z doświadczeń irackich – również dla nas by nie było. Skoro zatem nie zostały naruszone nasze żadne żywotne interesy, a do wygrania w całej tej układance nie mamy praktycznie nic, to po co angażować się militarnie? Libia jest zmartwieniem innych bokserów, chodzących w trochę wyższej kategorii wagowej, zwłaszcza jeśli chodzi o możliwości gospodarcze i wojskowe.
Nas zwyczajnie na zaangażowanie wojskowe … nie stać. Zobaczmy na wykres z Afganistanu, jeżeli chodzi o koszty.

źródło: money.pl za MON
Czy “w imię zasad”, w obronie których i tak mielibyśmy znikomy udział (ze względu na ograniczony potencjał militarny), warto wydawać kolejne dziesiątki, a pewnie setki miliony złotych? Czy Ministerstwo Obrony Narodowej ma za dużo środków? Pojawiają się też pytania m.in. o polskie zdolności logistyczne. Oczywiście, na symboliczny udział czy misje humanitarną możemy sobie pozwolić, ale na nic więcej już nie. To nie nasz problem – nie jesteśmy Mesjaszem Narodów, a GROM-u Kaddafi się nie przestraszy. Sarkozy odkrył w sobie powołanie do zawodu policjanta na rok przed wyborami? Proszę bardzo.
Skoro już wiemy, iż z wysłania wojsk nie mielibyśmy zbyt wielu korzyści, a jeśli nawet, to byłyby one niewspółmierne z kosztami, to warto zastanowić się, co będzie dalej? “Świt Odysei” ocalił rebeliantów od porażki i powstrzymał marsz Kaddafiego, ale kim są opozycjoniści? Na pewno w części to byli koledzy pułkownika, tylko skłóceni z nim, ale czy są oni w stanie pokonać uzbrojone i zdyscyplinowane wojsko Kaddafiego, a także nieźle opłacanych najemników? Na krótką metę – należy w to wątpić. Opozycyjne wojska należałoby przeszkolić i uzbroić, co jest zadaniem na co najmniej kilka miesięcy. Kaddafiego szybciej może pokonać międzynarodowa koalicja, o ile podejmie się interwencji lądowej albo zabije dyktatora, jednocześnie dogadując z jego zapleczem. Dopóki Muammar, jak go pewnie nazywał jego były przyjaciel, Silvio Berlusconi, będzie miał pieniądze na żołd i najemników, dopóty będzie walczył. Oczywiście, można by się jeszcze dogadać z samym dyktatorem, zrobić jakiś rządowo-opozycyjny układ etc, ale wtedy byłaby to kompromitacja Zachodu, bo okazałoby się, że zarówno cywilów nie obronili, jak i Kaddafiego nie obalili.
W tej niepewnej sytuacji, gdy ryzyko jest duże, korzyści mierne albo żadne, a także gdy nie mamy decydującego znaczenia dla rozwoju sytuacji, należy reagować w sposób opanowany i stonowany. Oczywiście, co innego, gdyby na stole pojawiła się doskonała oferta – płatna z góry dodajmy – ale bądźmy realistami. Nikt nam takiej nie złoży.

Komentarze
Podoba mi się porównanie Polski do zawodnika lżejszej ligii kategorii wagowej w boksie.
Chcąc ratować świat, lepiej byłoby zacząć od jakiejś pomocy humanitarnej, na którą w pewnych rozmiarach Polskę stać i która może wzmocnić nasz wizerunek. Większość Polaków niestety nie postrzega stosunków międzynarodowych jako gry interesów. A libijska ropa nie jest nam bynajmniej potrzebna.
Polacy myślą bardzo emocjonalnie.
Po co zadawać sobie pytania :
za,
przeciw,
ciekawe.
skoro można wszystko zobaczyć w telewizorze
Analfabetyzm ekonomiczny dotyczy w Polsce wszystkich, nawet profesorów od ekonomi.
Jest to efektem stopniowej likwidacji matematyki i fizyki z ze szkół i wyższych uczelni.
Znam tylko jedna książkę ekonomia dla inżynierów. Nie znam żadnej Ekonomia dla polityków
Ela, dziekuje Ci za komentarz, w 100% sie z nim zgadzam. Czesc naszych rodakow zyje jeszcze w XVI wieku, gdy zajmowalismy Moskwe i rozdawalismy karty w Europie (a przynajmniej na jej wschodzie). Warto sledzic sytuacje w Libii, reagowac, ale naprawde zaangazowanie sie wojskowe byloby jakims absurdem
[...] teraz dozbroimy powstańców? W swoim ostatnim tekście na temat Libii pisałem: “(…)Na pewno w części to byli koledzy pułkownika, tylko skłóceni z nim, ale czy [...]
[...] – czemu nie wspomóc operacji NATO? O tym, dlaczego nie należy wysyłać wojsk do Libii, pisałem pierwszy raz pod koniec marca. Podsumowując w jednym zdaniu – to droga operacja, do której nie bardzo jesteśmy [...]
Powinnismy wyslac wojsko aby pomoc Kadafiemu jak byl ku temu czas a nie francuzom czy innym zlodziejom czekajacym tylko na rope
Dodaj komentarz