Patryk Gorgol

Spór o raport MAK-u – zaskoczenie?

7 komentarzy
źródło: niebezpiecznik.pl

źródło: niebezpiecznik.pl

Słuchając polskich polityków oraz dziennikarzy w sprawie sporu o raport MAK-u przypomina się dowcip. Czy wiecie jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny?  Szklanka wody. Przed czy po? Zamiast. Dokładnie to można zalecić podekscytowanym uczestnikom życia publicznego, którzy są bardzo zaskoczeni tym,  że wobec projektu raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego Polacy zgłaszają swoje zastrzeżenia.

Zastrzeżenia Polaków do projektu raportu – zero zaskoczenia
Teraz mam nadzieję, że wszyscy rozumieją, iż pyskówka z Rosjanami przez media byłaby zwyczajnie bez sensu i tylko zaszkodziłaby sprawie. Taktyka “poczekamy, a potem ocenimy” wydaje się w tym przypadku najrozsądniejsza, bo trudno oceniać badanie, którego wyników jeszcze nie ma. Od dawna pisałem – jeśli z badaniem będzie jakiś problem, momentalnie wyjdzie to w raporcie MAK-u i wtedy będzie czas na polskie oburzenie. Polska przesłała swoją odpowiedź na rosyjski projekt raportu, a premier zakomunikował, iż przyjęcie go w takiej formie jest – z naszego punktu widzenia – niedopuszczalne. Karty są na stole – zobaczymy, co na to Rosjanie – teraz piłka znajduje się po ich stronie. Tak naprawdę w pełni merytorycznie całe badanie ocenić będziemy mogli dopiero po opublikowaniu jego ostatecznej wersji, co odbędzie się prawdopodobne w pierwszym kwartale przyszłego roku. Od siebie mogę obiecać, iż podobnie jak w piątek, 17 grudnia Interdyscyplinarne Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa zorganizuje spotkanie dotyczące tej kwestii z udziałem specjalistów od prawa międzynarodowego i lotnictwa.

Nie znamy treści polskiej odpowiedzi, ale “domyślać” się możemy, iż Rosjanie “nie docenili” udziału w całej katastrofie obsługi naziemnej oraz fatalne przygotowanie lotniska. Polacy nie mówią “to Wasza wina”, a raczej “wina jest w większości po naszej stronie, ale również przyczyniliście się do katastrofy”. Niestety, ten akapit to – mniej lu bardziej uzasadnione – spekulacje. Nie ulega wątpliwości, że wystąpił konflikt. Czym się jednak ekscytować? Nie jestem wróżbitą Maciejem, a udało mi się przewidzieć, że problem pojawi się w tym miejscu m.in. tu, tu

Przede wszystkim – więcej spokoju
Wszyscy nieobecni niech żałują, iż nie byli obecni na spotkaniu z doktorem Gubrynowiczem, ekspertem od międzynarodowego prawa lotniczego z Instytutu Prawa Międzynarodowego. W przystępny sposób objaśnił on podstawy prawne i główne problemy prawnomiędzynarodowe, które wystąpiły po katastrofie smoleńskiej.

Główny z nich to brak stosownych regulacji prawnomiędzynarodowych. Dlatego sięgnięto po Konwencję Chicagowską, nieidealną, w dodatku odnoszącą się do samolotów cywilnych, a nie państwowych (na potrzeby konwencji polski rząd twierdzi, że Tu-154 odbył “lot cywilny” – mnie ta argumentacja nie przekonuje), ale gwarantującym Polakom udział w badaniu. Innych regulacji, które moglibyśmy skutecznie wykorzystać w tej sytuacji, nie było. Na dobrą sprawę zatem Rosjanie mogli powiedzieć, że oni uznają Tu-154 za statek państwowy, a nie cywilny, więc Konwencja Chicagowska nie znajduje zastosowania. Oznaczałoby to, że nie dysponowalibyśmy ŻADNYMI mechanizmami prawnymi, którymi moglibyśmy się posłużyć. Pozostałyby apele i prośby. Na całe szczęście, ze względów politycznych, Rosjanie nigdy nie zdecydowaliby się na takie wyjście. Zastosowanie w/w konwencji było więc najwygodniejsze dla obu stron. Wypracowanie, a następnie wprowadzenie innych instrumentów prawnych to byłaby kwestia wielu miesięcy, a problem – i to olbrzymi – pojawił się tu i teraz.

Nie szklankę, a butelkę zimnej wody powinni z kolei sobie na głowę wylać ci, którzy uważali, że możliwe było “przejęcie śledztwa”. Po pierwsze, nie śledztwa, bo MAK prowadzi badanie (!). Po drugie, nie było to możliwe. Rosjanie nie oddaliby badania, gdyż oznaczałoby to wyzbycia się części swojej suwerenności i Putin z Miedwiediewem, nawet zszokowani katastrofą, w stosunku Polski nigdy by się na to nie zgodzili na ograniczenie zwierzchnictwa terytorialnego. Następna przyczyna zadowoli z pewnością tych, którzy nie akceptują pierwszej. Według Konwencji Chicagowskiej byłoby to możliwe na mocy dwustronnej umowy, a mówiąc brutalnie – nie mamy takiej z Rosją, a wynegocjowanie, podpisanie stosownej i jej ratyfikowanie, to znowu kwestia miesięcy. Badania więc nie można było przejąć z przyczyn subiektywnych (brak zgody Rosji) oraz obiektywnych (prawo międzynarodowe). Projekt rezolucji Sejmu RP w tej sprawie był kompletnym nonsensem, bo nie tylko nie wiązałby rządu, ale równie dobrze apelować mógłby o kolonizację Marsa, z podobnym skutkiem.

Nie butelkę zimnej wody, a wiadro, powinni sobie z kolei wylać na głowę ci, którzy uważają, że można było uznać wrak Tu-154 za eksterytorialny, wysłać nasze jednostki specjalne, pozbierać szczątki i ewakuować stamtąd. Zrobili tak – jak opowiadał doktor Aleksander Gubrynowicz – Amerykanie w Chorwacji, ale i oni złamali tym samym prawo międzynarodowe, a swoje poczynania zalegalizowali ex post. Zacznijmy od tego, że Polska to nie Stany Zjednoczone, a Rosja to nie Chorwacja. Podziwiam optymistów, którzy sądzą, że do takiej operacji bylibyśmy zdolni pod względem logistycznym, zwłaszcza kilka godzin/dni po 10 kwietnia. Jeszcze bardziej podziwiam tych, którzy uważają, że Rosjanie bez żadnych uwag patrzyliby, jak Polacy naruszają ich suwerenność terytorialną i nie reagują nie tylko na zajęcie części terytorium, ale również na bezprawne naruszanie przestrzeni powietrznej. Takie rzeczy może i moglibyśmy robić w tamtym regionie, ale nie w 2010 roku, a w 1610.

Trzeba pozostać cierpliwym i szykować się na opublikowanie ostatecznej wersji raportu, a także na obiecane, chociażby ostatnio przez prezydenta Miedwiediewa, dostarczenie przez Rosjan materiału dowodowego (zwłaszcza czarnych skrzynek). Dopiero wtedy będziemy mogli ocenić działalność Rosjan negatywnie/pozytywnie, a następnie punktować ewentualne błędy, czy mówiąc wprost, manipulacje. Ocenianie badania MAK-u przez pryzmat doniesień i spekulacji prasowych jest kuszącą perspektywą, aczkolwiek niewłaściwą. Co innego, gdy będziemy mieć dokumenty w ręku. Na dziś nie wiadomo nawet, jak Rosjanie odniosą się do naszych uwag.

Komentarze

  1. 1.

    uwielbiam Twoje wpisy Patryczku! Twardo stoisz na nogach a odniesienie się do roku 1610 jest bardzo celne moim zdaniem.

    turbos3
  2. 2.

    Hmm, ustosunkuję się do kilku stwierdzeń Autora:

    “Główny z nich to brak stosownych regulacji prawnomiędzynarodowych. Dlatego sięgnięto po Konwencję Chicagowską,”

    Jak to brak regulacji?? A nasza umowa z Rosją o postępowaniu w sprawie katastrof lotniczych dla lotów państwowych (nie cywilnych!)? Nie istnieje?

    “Polska przesłała swoją odpowiedź na rosyjski projekt raportu, a premier zakomunikował, iż przyjęcie go w takiej formie jest – z naszego punktu widzenia – niedopuszczalne.”

    Czy wiadomo na jakiej podstawie Premier tak sądzi? Ma dostęp do materiałów, które dyskredytują ten raport? Przecież wszystkie doniesienia o nieprawidłowościach w przygotowaniu wizyty są “przypuszczeniami” i nie mają żadnego pokrycia w twardych faktach (którymi dysponują tylko Rosjanie:)

    “ci, którzy uważają, że można było uznać wrak Tu-154 za eksterytorialny, wysłać nasze jednostki specjalne, pozbierać szczątki ”

    Proszę podać jakieś przykłady osób, które tak uważają. Nie chodzi mi o gospodynie domowe i portierów. To jest typowe obalanie chochoła, czyli tezy, której nikt nie lansuje. Przynajmniej ja, który interesuje się tą sprawą nie spotkałem się z takimi “propozycjami”

    “chociażby ostatnio przez prezydenta Miedwiediewa, dostarczenie przez Rosjan materiału dowodowego (zwłaszcza czarnych skrzynek).”

    Chyba jesteś naiwny. Konwencja Chicagowska nie zaleca, a wręcz przeciwnie, mówi, że można udostępniać materiał dowodowy osobom trzecim tylko w wyjątkowych przypadkach. Ani rząd polski, ani rosyjski nie traktują tego wypadku jako coś wyjątkowego. Ot zwykła katastrofa lotnicza, jak wiele innych na świecie. Konwencja Chicagowska służy tylko i wyłacznie jako zestaw procedur, które mają poprawiać jakość i bezpieczeństwo lotnictwa cywilnego i z jej punktu widzenia są nieistotne inne okoliczności “wypadku lotniczego”.

    HeS
  3. 3.

    >>> Jak to brak regulacji?? A nasza umowa z Rosją o postępowaniu w sprawie katastrof lotniczych dla lotów państwowych (nie cywilnych!)? Nie istnieje?

    Proszę o wiadomość.

    >>> Czy wiadomo na jakiej podstawie Premier tak sądzi? Ma dostęp do materiałów, które dyskredytują ten raport? Przecież wszystkie doniesienia o nieprawidłowościach w przygotowaniu wizyty są “przypuszczeniami” i nie mają żadnego pokrycia w twardych faktach (którymi dysponują tylko Rosjanie:)

    Podziwiam krytykę mojego tekstu w tym miejscu, skoro ja ciągle piszę “poczekajmy na ostateczną wersję raportu, a wtedy ocenimy.

    >>> Proszę podać jakieś przykłady osób, które tak uważają

    Doktor Karol Karski. Instytut Prawa Międzynarodowego.

    >>> Chyba jesteś naiwny. Konwencja Chicagowska nie zaleca, a wręcz przeciwnie, mówi, że można udostępniać materiał dowodowy osobom trzecim tylko w wyjątkowych przypadkach. Ani rząd polski, ani rosyjski nie traktują tego wypadku jako coś wyjątkowego.

    Traktują wyjątkowo. Bez przesady z tym dystansem Rosjan.Poza tym Miedwiediew obiecał, więc będzie go z czego rozliczać.

    Patryk Gorgol
  4. 4.

    a co powiesz Patryk o samej instytucji MAK-u? czy nie uważasz, że są sędzią we własnej sprawie i już to może budzić wątpliwości? oczywiści zgadzam się, że należy poczekać na publikację raportu ale czy wg ciebie nie było możliwości by badanie jak je nazwałeś prowadziła niezależna organizacja a nie ta, która de facto kontroluje cała przestrzeń terytorialną Rosji?

    pietrucha
  5. 5.

    Michał,

    uważam tak samo jak Ty, ale żyjemy w rzeczywistości realnej, a nie idealnej, a w niej powołanie takiej komisji jest nieprawdopodobne. Ciężko nawet znaleźć dobrą formułę prawną, bo całym materiałem dowodowym (itd) dysponują Rosjanie. A różnica między badaniem, a śledztwem jest olbrzymia i nie jest to mój wymysł.

    Idealnym momentem do postawienia takiego wniosku (politycznego) o powołanie komisji będzie sytuacja, w której stwierdzimy, że ostateczny raport MAK-u będzie kompletnie nie do przyjęcia z naszego punktu widzenia.

    Krótko mówiąc, jeśli chcemy krytykować MAK, to musimy poczekać na efekty, bo inaczej strzelamy ślepakami.

    Szkoda, że nie wpadłeś na spotkanie ;-)

    Patryk Gorgol
  6. 6.

    dowiedziałem się niestety ex post:) nastepnym razem bede:)

    pietrucha
  7. 7.

    Może zacznę od Napoleona, Napoleon kiedy wizytował pewien port i twierdzę, zapytał komendanta twierdzy dlaczego nie oddano salwy na jego cześć? Komendant odpowiedział ,złożyło się na to wiele przyczyn: po pierwsze nie mamy armat, na co Napoleon odrzekł, dziękuję ta przyczyna jest wystarczająca, reszty nie musi pan przedstawiać. No ale to był Napoleon! A teraz co do katastrofy, jak można być takim ignorantem żeby ewidentną winę za katastrofę próbować przerzucić na Rosjan. Przyczyna jest jedna to próba lądowania w złych warunkach atmosferycznych, na co nie pozwalała instrukcja lotu tego samolotu. I kropka.Tak jak z tymi armatami. I nie ma co roztrząsać co by było gdyby.Samolot w tamtych warunkach według żelaznych zasad nie powinien, a lądował i wszystko co się mówi ponad to,to tylko próba zamulenia sprawy i próba zwalania winny na bogu-ducha winnych Rosjan.Lepiej dla polaków było by gdyby ukrócili sobie państwo, różnej maści tak zwanych vipów. Ale czy można czegoś nauczyć parwenjuszy , szczerze w to wątpię. To jest Polskie przekleństwo.

    Roman

    Roman

Dodaj komentarz