Patryk Gorgol

Taką wojnę na Bliskim Wschodzie można zaakceptować!

Brak komentarzy
źródło: gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

Jest jeden rodzaj wojny, który można bez problemu zaakceptować na Bliskim Wschodzie. Jest to bitwa pomiędzy kucharzami libańskimi i izraelskimi o największy talerz z hummusem i falafelem. Na razie górą są Libańczycy .

Newsem dnia jest niewątpliwie rozpoczęcie pośrednich rozmów pokojowych pomiędzy Izraelem, a Palestyną. Będzie to wyglądało według wcześniej ustalonego scenariusza – Amerykanie będą jeździć to do przywódców izraelskich, to do palestyńskich i przekazywać informacje, stanowiska oraz uwagi. Po jakimś czasie, planowo, dojść może do rozmów bezpośrednich.

Warto rozmawiać, jak mawia jeden ze znanych w Polsce dziennikarzy. Lepiej gdy toczą się jakiekolwiek konsultacje, negocjacje itd, aniżeli panuje marazm i chaos, charakterystyczne dla ostatnich miesięcy.

Znowu jednak trudno oprzeć się wrażeniu, iż karty rozdają Izraelczycy. Nie odstąpili oni do tej pory (nie można wykluczyć, iż zrobią to w przyszłości) ani o krok od swojego pierwotnego stanowiska, a powracają do rozmów we wcześniejszej pozycji, z zachowaniem obecnego statusu quo, czyli m.in. decyzji o rozbudowie osiedli we wschodniej Jerozolimie. Zaskakuje zgoda na taki obrót sprawy ze strony Ligi Państw Arabskich i samych Palestyńczyków. Być może jednak Izraelczycy dopiero mają poczynić tzw. gesty dobrej woli. Przede wszystkim trzeba pamiętać, iż w różnej formie, rozmowy toczą się od kilkunastu lat i nie doszło do zawarcia pokoju.

Nie przeceniałbym jednak znaczenia pośrednich rozmów odbywanych na zasadzie głuchego telefonu. To dobry początek, ale droga jest wyboista i skomplikowana, a sam pokój wymaga od obecnej koalicji rządzącej w Izraelu dużych wyrzeczeń, kompletnie niezgodnych z jej programem wyborczym. Można rozmawiać, ale aby doszło do przełomu, Izraelczycy muszą ustąpić m.in. w kwestii osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu. Poważniejszym sukcesem będzie zamienienie owego “głuchego telefonu” w bezpośrednie rozmowy pokojowe. Nawet to jednak nie będzie przełomem. Prawdziwy punkt zwrotny nastąpi, gdy uda się pokonać nierozwiązywalne do tej pory problemy – statusu Jerozolimy, osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, “prawa do powrotu”, a także innych kwestii, takich jak m.in. jak integralność terytorialna Palestyny oraz np. kwestie dostępu do wody.

Tylko sprawiedliwy pokój może okazać się w tamtym regionie trwały.

Komentarze

Brak komentarzy!

Dodaj komentarz