Patryk Gorgol

Kpiny z prawdy…

Brak komentarzy

Festiwal idiotyzmów trwa dalej. Część dziennikarzy publikujących na salonie24 uznała, iż wypadek w Smoleńsku to doskonała okazja, by zwiększyć sobie klikalność. Razem z “prawdziwymi Polakami” zadają serię niedorzecznych pytań, w stylu, dlaczego niebieskie jest niebieskie i czy to możliwa, że mgła jest nie tylko o poranku? Niektórych, zamiast do redakcji, lepiej byłoby wysłać ponownie do liceum, na lekcje biologii, chemii i fizyki.

Zdementujmy dwa kolejne “szokujące” odkrycia.

1) Adrij Mendierej, autor filmiku (lub osoba, która go wrzuciła na YouTube’a) z miejsca katastrofy żyje i ma się bardzo dobrze, a “nasi” napisali mu już piękny nekrolog (”ukrainian-polish hero”) na Facebooku.

Parafrazując Marka Twaina – pogłoski o jego śmierci są przesadzone.

Jeśli o Facebooku mowa, to zapraszam na profil “Kącika Dyplomatycznego” na Facebooku. Można tam podyskutować, podzielić się materiałem, dowiedzieć błyskawicznie o nowej notce. Zamieszczam również odnośniki do interesujących artykułów.

2) Zaprzyjaźniony bloger, DoktorNo, podesłał mi na gg link do, mówiąc elegancko, manipulacji, mówiąc wprost, kłamstwa.

Nasz Dziennik” porozmawiał z “anonimowym ekspertem”:

“W bazie danych systemu TAWS zainstalowanego w Tu-154M mogło nie być kompletnych cyfrowych map okolic Smoleńska, jak sugerują niektórzy eksperci?
- Mapy są produkcji amerykańskiej. Żadne miejsca nie były od czasu “zimnej wojny” tak dokładnie sprawdzane i modelowane jak właśnie okolice rosyjskich lotnisk wojskowych, także tych najmniejszych. Ponieważ zaś w Smoleńsku w ciągu ostatnich 50 lat nie było trzęsienia ziemi, prób jądrowych ani działań budowlanych zmieniających całkowicie powierzchnię terenu, więc żaden ekspert nie traktuje tej tezy poważnie. Gdyby mapa była zła, rozbiłby się trzy dni wcześniej wasz premier Donald Tusk.”

Jakie są fakty?
Lotniska nie ma w systemie, co może sprawdzić sobie każdy internauta.

Dobry jest też ten kawałek:

“Jest wysoce nieprawdopodobne, by pilot znający lotnisko, opierając się na ocenie wysokości maszyny na systemie radarowym RW-5M, znajdował się na 1500 m przed celem na wysokości 0 metrów”

A wysoce prawdopodobne jest rozbicie się samolotu z 96 osobami na pokładzie? Też raczej nie…

Czekam na produkcję kolejnych bzdur – nakład trzeba sprzedawać, a ludzi gromadzić.

W najbliższym czasie zapraszam na bloga, bo powinno pojawić się kilka nowych artykułów – m.in. o gazie łupkowym (z niespodzianka!), o procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie oraz Iranie.

Komentarze

Brak komentarzy!

Dodaj komentarz