Patryk Gorgol

Czy prezydent powinien jechać do Katynia?

2 komentarzy

źródło: gazetaprawna.pl

Od kilku dni trwa żenujące przedstawienie pt. „Wyjazd prezydenta do Katynia”. Zamieszanie bierze się z faktu, iż premier Władimir Putin zaprosił premiera Donalda Tuska na uroczystości 70-rocznicy mordu katyńskiego, o czym spekulowano już w czasie wrześniowej wizyty rosyjskiego premiera w Polsce. Prezydent Kaczyński zaproszenia nie otrzymał, jednak zadeklarował swój udział w uroczystości dodając, iż cieszy się, że premier też weźmie w nich udział. Sytuacja zaogniła się 20 lutego, gdy ambasador rosyjski powiadomił, iż nie otrzymał z Kancelarii Prezydenta żadnych dokumentów. Następnego dnia sprostował swoją wypowiedź. Polski MSZ, ustami ministra Sikorskiego, zadeklarował, iż zrobi wszystko, by wszystkie sprawy związane z wizytą prezydenta Kaczyńskiego odbyły się bez problemu. I na tym powinien zakończyć się cały „spór”.

Niestety nie u nas. W Polsce – po kompromitującej Polskę „wojnie o krzesło i samolot” i sporze wokół szczytu NATO, na którym wybierany był sekretarz generalny Sojuszu – od razu pojawiła się dyskusja. Czy prezydent Lech Kaczyński powinien jechać do Katynia? Czy Rosjanie rozgrywają nas przy pomocy sprawy katyńskiej? Czy ambasada rosyjska w Warszawie spiskuje? A może winny jest MSZ, który robi rzekomo ma robić wszystko, by do wizyty prezydenta nie dopuścić, albo przynajmniej ją utrudnić? Nasi politycy i – o czym się nie pisze – dziennikarze, niczego się nie nauczyli.

Sprawa jest zbyt poważna, aby się o nią kłócić. Konstytucja jest bezwzględna – w Art. 126 jest napisane, iż najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej jest prezydent Rzeczypospolitej. Jego polityczne prawo do wzięcia udziału w tej uroczystości jest bezsprzeczne i podwyższa ich rangę. Wydarzenia z 1940 roku są kluczowe dla historii Polski XX wieku i nieprzyzwoitością jest o nich nie wiedzieć. Odpowiedź jest zatem oczywista – prezydent ma prawo jechać do Katynia i reprezentować tam Polskę. Polska jest współorganizatorem i nikt nie będzie ustalał składu jej delegacji.

W Polsce pojawiły się apele (np. na stronie „GW”, nieśmiałe, początkowe wypowiedzi ministra Sikorskiego), by prezydent nie jechał. W podobnym tonie wypowiadali się też niektórzy inni politycy PO. Dziennikarze zatem szybko zwęszyli możliwość wywołania zamieszania. Stąd zaczęła się dyskusja pt. czy powinien jechać, czy nie, co skutkowało ping-pongiem między Pałacem Prezydenckim, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz ambasadą rosyjską. A nuż się pokłócą, na czy ucierpi nasza polityka wschodnia, ale za to tytuł będzie imponujący!

Trzeba jednak podkreślić jedną, istotną kwestię. To, iż Rosjanie współorganizują taką uroczystość i że przybędzie premier Putin, jest zasługą polityki rządu Donalda Tuska i najgorsze, co może zrobić prezydent, to jednym, stosownym oświadczeniem, zniszczyć całą, kilkumiesięczną pracę. Rosjanom nie można się dziwić, iż wolą rozmawiać z premierem Polski, gdyż naszego prezydenta uważają za nieprzychylnego im i jednocześnie nie robiącego nic w kierunku poprawienia stosunków, a nawet, zbierającego kapitał na rusofobii. Im ciszej jest na temat polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych, tym lepiej. W czerwcu ma powstać wspólna książka historyczna, która pokaże nam, czy Polak i Rosjanin potrafią się porozumieć we wrażliwych kwestiach.

Prawdopodobnie uroczystość zostanie „rozegrana” w taki sposób, by jej najważniejszym punktem było spotkanie premierów – Tuska i Putina. Trudno wyobrazić sobie, by prezydent Miedwiediew nagle zmienił zdanie i pojawił się w Katyniu. Prezydent Polski – w tym przypadku – powinien zająć się godnym reprezentowaniem RP, a premier prowadzeniem polityki zagranicznej. Gdyby Kaczyńskiemu i Tuskowi udało się porozumieć, co do głównych celów i sposobu współpracy w czasie wizyty, polska polityka zagraniczna w końcu wyglądałaby profesjonalnie. Łatwo sobie wyobrazić, jaką kompromitacją byłoby, gdyby przemówienia obu panów w czasie uroczystości dramatycznie się od siebie różniły.

To Rosjanie są współgospodarzami obchodów, a reprezentować ich będzie premier Putin. W Polsce słychać głosy krytykujące taki stan rzeczy. Wyraźnie trzeba zaznaczyć. O ile komuniści nadal upierają się, iż w tył głowy polskiej inteligencji strzelali Niemcy, o tyle rząd rosyjski i Putin potwierdzają, iż czynu tego dokonał Związek Radziecki. Putinowi można wypominać jego przeszłość w KGB i dodawać, iż jego obecność obraża pomordowanych Polaków, ale mija się to z celem. Nie tylko dlatego, iż „obrażanie” jest kwestią podlegająca indywidualnej ocenie. Każdy Polak wolałby, aby Rosją rządzili demokraci w stylu zachodnim, jednak obecnie jest to nierealistyczne. Wbrew temu, czego chcieliby niektórzy – Putin i Miedwiediew nie rządziliby, gdyby nie mieli poparcia w społeczeństwie. Takich mamy partnerów na wschodzie i możemy albo się obrażać, co robiliśmy w przeszłości albo starać się porozumieć, co robimy obecnie. Organizowanie uroczystości przez Rosjan jest przełomem, a udział w nich przedstawiciela rządu rosyjskiego, w osobie premiera Putina, należy oceniać pozytywnie. Rosyjska wizja historii istotnie różni się od tej reprezentowanej przez Polaków, ale nie oznacza to, iż uroczystości staną się okazją do propagandowego ataku na nasz kraj – wręcz odwrotnie.

Siedemnastego lutego polski rząd przyłączył się do pozwu rodzin oficerów zamordowanych w Katyniu przeciwko Rosji, który został złożony do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Pokazuje to, iż rząd traktuje te kwestie poważnie. Ważne jest jednak, by – przy okazji dyskusji na temat wspólnej polsko-rosyjskiej historii – nie uciekły nam sprawy mające wyższy priorytet, jak stosunki gospodarcze czy bieżąca współpraca polityczna, w momencie, gdy z jednej strony dowiadujemy się, iż rakiety Patriot mają stacjonować niedaleko Kaliningradu, a z drugiej, Rosjanie przeprowadzają niepokojące manewry, symulujące atak na Polskę. To dwustronnie nie świadczy o istnieniu harmonijnej współpracy i zaufania.

Pracować jest więc nad czym i roboty starczy zarówno dla prezydenta, jak i premiera. „Wizyta prezydenta w Katyniu zostanie przeprowadzona tak, że damy radę pokazać, że jesteśmy jednym krajem, działamy jak jedna drużyna. Damy radę uhonorować tę rocznicę, bo ona jest tutaj najważniejsza i warto o tym pamiętać” – mówił Władysław Stasiak z Kancelarii Prezydenta w “Kontrwywiadzie” RMF FM. Oby tak było.

Więcej na podobny temat:
- Przewodnik po rosyjskich manipulacjach

Komentarze

  1. 1.

    spoko ten twoj blog ale wg mnie ukrycie tendencyjny, po pierwsze wg mnie zadna zasluga rzadu tuska w tym ze przybedzie tam putin bo nic im do tego, tak jak nikt z rosji nie ustala skladu naszej delegacji tak i nikt z polski nie ustala skladu ich delegacji, tak samo mozna by rzec ze sukcesem putina jest przyjazd tuska czy kaczynskiego. to ze rosjanie wola rozmawiac z tuskiem a nie z kaczynskim jest tez wg mnie przedstawione nieobiektywnie, mozna powiedziec ze jest tak, z powodu jaki ty przedstawiles ale mozna tez ujac to w zupelnie inny sposob, pelen podstaw, ze wola rozmawiac z MIĘKKIM osobnikiem anizeli twardym, zreszta tak wybralby kazdy, nie mowie tu ze kaczynski jest super fachowcem w dziedzinie stosunkow z rosja bo tak nie jest, ale faktem jest ze nie dawal sobie w kasze dmuchac, co uwazam tusk robi na calej linii, a pieknym tego przykladem jest reakcja unii na zagrywki lukaszenki, co, nie oszukujmy sie nie jest pozbawione wplywu rosji( zagrywki lukaszenki), a jakl wyglada stosunek unii, kazdy widzi ze, zenujaco. sugerujesz tez ze najwazniejsze bedzie spotkanie premierow, a kaczynski najlepej niech siedzi cicho, dlaczego? wg mnie warto by slyszalne bylo nie tylko lizanie wiadomo czego do potegi wiadomo ktorej tylko tez mowienie wprost pewnych rzeczy, tak by w trakcie tak waznej historycznie uroczystosci w swiat nie poszly tylko cieple slowa o laczacej nas trudnej historii ale tez o problemach z nia zwiazanych w terazniejszosci a mysle ze w tym aspekcie o wiele bardziej mozna liczyc na prezydenta anizeli premiera, pozdro!

    Pietrucha
  2. 2.

    Czesc.
    Po raz pierwszy w historii w uroczystosci katynskie sa wspolorganizowane przez Rosjan. Wczesniej, nawet co roku nie bylo tam polskiego prezydenta (Kaczynski pojawil sie w Katyniu ostatnio w 2007 roku). Rosje reprezentowac bedzie premier rzadu, a wiec cale wydarzenie bedzie miec wysoka range. Jezeli to nie jest gest ze strony rosyjskiej, to co nim bedzie? Wymiar tych uroczystosci jest oczywisty – nikt nie zaklanuje rzeczywistosci z 1940 roku.

    Zarzut miekkosci Tuska pojawil sie wielokrotnie. Owszem, Bismarckiem nie jest i popelnia bledy (zachecam Cie do przeczytania tekstu “Polacy na szczycie NATO – 100% amatorstwa”). Tylko, ze polityke wobec Rosji opiera nie tylko na dialogu, ale rowniez na czynach, a takim jest wspomozenie pozwu do ETPC w sprawie katynskiej. To rzad Tuska podjal tez decyzje, nawiasem mowiac bardzo watpliwa, o stacjonowaniu Patriotow niedaleko Kaliningradu. Sikorski wielokrotnie potepial np. rosyjskie manewry symulujace atak na Polske i probowal zarazic problemem NATO. Jednoczesnie dziala komisja ds. trudnych i cos sie zaczyna ruszac. Ja tej miekkosci w stosunku do Rosji nie widze, w stosunku do Amerykanow – owszem.

    Pozostaje tez druga kwestia – naturalnym rozmowca premiera Putina jest premier Tusk, chociazby dlatego, ze rzad prowadzi polityke wewnatrzna i zewnetrzna panstwa. Sugeruje zerknac do konstytucji – tej samej, ktora broni wyjazdu prezydenta ;) . Mowisz, ze Kaczynski “nie dawal sobie w kasze dmucac”, ale w czym sie to objawialo? W otwarcie wrogich stosunkach i bezowocnych dzialaniach? W stosunkach z Rosja rzad pisowski i prezydent Kaczynski nie odniesli zadnego sukcesu, a jeszcze narobili duzych strat, przy okazji embarga i kontraktu gazowego Uprzedzajac pytanie – tez nie pochwalam sposobu, w jaki PGNiG podpisalo ostatnio umowe.

    Jesli chodzi o Lukaszenke to tak, brak reakcji UE jest porazka Polakow. Zwracam jednak tylko uwage na to, iz problemy z poszanowaniem praw mniejszosci nie pojawily sie w tym kraju w 2010 roku. Do “twardosci” reakcji zarowno MSZ-u, jak i prezydenta nie mozna miec zadnych uwag. Reakcji UE byc moze uswiadczymy w marcu, chociaz nie tak wyobrazalem sobie WPZiB.

    Nie sugeruje, by Kaczynski “nic nie mowil”. Ma prawo do przemowienia, w dodatku przed premierem, ale polska racja stanu wymaga, by bylo one sensowne i w miare spojne z polityka zagraniczna. Prezydent, owszem, jest sklonniejszy do emocjonalnych wystapien, ale czy porownanie Katynia do Holocaustu nie wystarczy? Tusk na konferencji z Putinem powiedzial, ze Rosjanie nie przyniesli Polsce wolnosci, bo sami jej nie mieli. Zgadnij, ktora wypowiedz media rosyjskie potraktowaly jako “naplucie do kieliszka” ;) .

    Pozdrawiam!

    Patryk Gorgol

Dodaj komentarz