Patryk Gorgol

Polska na szczycie NATO – 100% amatorstwa – odpowiedzi na komentarze

8 komentarzy

Mój ostatni tekst na temat NATO wzbudził wiele kontrowersji wśród czytelników. Głównie na salonie24, niepoprawnych oraz Polityce Globalnej. Pozwolę odnieść się do kilku z nich, które uważam za najistotniejsze. Na swoim blogu postaram się czasami w takiej formie odpowiadać na Wasze uwagi. Interesuje mnie Wasza (nawet krytyczna) opinia na temat mojego tekstu, bo przecież człowiek uczy się przez całe życie. Nie znoszę jednak argumentów niemerytorycznych, a tych ostatnio jest coraz więcej.

Poniedziałkowy tekst był pewnym wyłomem na moim blogu, gdyż zająłem się częśćiowo sprawami krajowymi, pomimo iż staram się pisać głównie o polityce międzynarodowej, z rzadka odnosząc się do sytuacji w Polsce. Inaczej jest oczywiście z tekstami traktująćymi o historii. Do rzeczy…

DoktorNo napisał: „Najśmieszniejsze jest to, że żadnej ofensywy dyplomatycznej w sprawie Sikorskiego nawet nie było…”.

Tak, polski rząd oficjalnie nie zabiegał o poparcie polskiego ministra na staoowisko Sekretarza Generalnego NATO. Tylko, że Rasmussen też nie był kandydatem lansowanym przez… Rasmussena (jako premiera Danii). Raczej wyłonił się z szeregu nieformalnych konsultacji. Rząd źle rozgrywał sprawę, bardzo nieudolnie. Łukasz Warzecha sugeruje, że ta niefrasoboliwość to element gry Tuska przeciwko Sikorskiemu. Trudno się z tym zgodzić, jeśli wziąć pod uwagę, że promocją kandydaury zajmowałby się głównie MSZ, a w nim, mimo wszystko, szefem jest Radosław Sikorski. Minister musiałby być po prostu głupi, żeby się tak dawać rozgrywać. Światowa gra jeszcze nie jest dostępna dla Polaków.

Nagle z ciemności wyłonił się Andrzej Wilczkowski. Pan Andrzej, bez zbędnego owijania w bawełnę zaczał atakować mnie za bezzasadne – jego zdaniem – skrytykowanie postawy prezydenta.

Pan Andrzej uderza z grubej rury

1. Ile państw należy do NATO?

Panie Andrzeju. Google, wikipedia, PWN, ewentualnie można sprobować policzyć. Sprawdza pan, czy odróżniam NATO od NAFTy?

Pytanie numer dwa jest prawdopodobnie lepsze niż to pierwsze.

2.. Dlaczego mielibyśmy być jedynym Państwem – nie muzułmańskim – które zapragnęło coś “ugrać”, i co to miało być to “coś”. Kandydatury pana Silorskiego nie biorę pod uwagę – bo sam słyszałem jak publicznie się zarzekał – że nie kandyduje. Niemcy mówią Ein Mann – ein Wort. Fakt – że równie publicznie pan premier wypowiedział się, że prezydent poparł nie tego kandydata. To znaczy – którego miał poprzeć?

Zapewne to nie będzie dżentelmeńskie, ale chciałbym odpowiedzieć pytaniem na pytanie: czy poza Turcją w skład Sojuszu wchodziło wtedy jakieś inne państwo muzułmańskie? Może coś przeoczyłem, ale wydaje mi się, że nie. Nie mogło być zatem innego państwa niemuzułmańskiego, które mogłoby się wstrzymać z poparciem duńskiego premiera.

O tym „czymś” już pisałem. Podzielam pańskie wątpliwości w tym względzie, że w tych sugestiach/instrukcjach nie było napisane, co miałby osiągnąć prezydenta w ramach negocjacji. Nie zmienia to faktu, że Lech Kaczyński pospieszył się z poparciem Rasmussena. Można było ten jeden dzień spokojnie przeczekac. Nie wygrywa ten, kto nic nie robi. To samo pisałem w poniedziałek, więc czemu te wszystkie pytaina kieruje Pan do mnie?

3. Czy jeśli wszystkie kraje – z wyjątkiem Turcji zgadzały się na Rasmussena to złym wyjściem miałoby być tym razem przyłączenie się do ogólnego zdania – zwłaszcza, jeśli nie zgłosiło się oficjalnie własnego kandydata?

Na to pytanie odpowiedziałem już wyżej oraz w moim tekście. Turcy popłynęli pod wiatr i wygrali. O tym jednak niżej…

4. Kto ujawnił w Posce te żałosnne “sugestie dla prezydenta”, które oskarżają Obamę o postępowanie niedemokratyczne?

J/w. Poza tym tekst – pomimo że śmieszny – nie mówił o tym, że Obama postępuje niedemokratycznie, a dotyczył procedury wyboru, która taka właśnie bylaby (w ocenie MSZ-u).

Naprawdę. To prezydent próbował ratować prestiż rządu twierdząc – że nic od rządu nie dostał.

Bohater.

Andygo

Panie Patryku, mysli Pan dokladnie tak, jak chcą mainstreamowe media. Polecam artykul Warzechy w RP – jest gdzies nizej – podany w poscie Mony.

Dokładnie, mainstreamowo twierdzę, że skompromitował się zarowno rząd, jak i prezydent. Kiedy w końcu ktoś zrozumie, że tu nie chodzi o rozgrywki partyjne, a o polską rację stanu, która została naruszona w imię prywatnych rozgrywek dwóch (albo trzech) prawdopodobnie niedowartościowanych facetów?

Na niepoprawnych w komentarzach udzielała się tez pani Aleksandra, która jako jedyna z komentujących się nie próbuje zrzucać winy jedynie na rząd i dostrzega tragikomedię, jako tworzy dziecinne spory dzieci z piaskownicy (tudzież osiedlowego boiska). Pani Aleksandor, nie, staram się nie podporządkowywać autorytetom, kiedy uznaje takie postępowanie za słuszne. W każdym razie – czasami warto posłuchać.

Z niepoprawnych uciekam na Politykę Globalną.

Zacznę od komentarza pana MaSza. To bardzo kompetentny człowiek i wie, o czym pisze. Bardzo cenię sobie wiedzę tego komentatora.

Turcja była jednak w lepszej pozycji przetargowej. Nie sądzę, aby argument o karykaturach Mahometa w duńskiej prasie i nieodpowiedniej wg. Muzułmanów reakcji premiera Danii w tamtym czasie był istotny. To taki argument dla prasy i PR. Ale bardzo skuteczny, zmuszający “przeciwnika” do ustępstw, szczwególnie gdy Turcja poprzez swoje położenie geograficzne jest strategicznie ważna dla NATO. Sądzę, że kluczowym i najistotniejszym elementem tej układanki jest WEJŚCIE TURCJI DO UE. Dwa kraje najsilniej popierające kandydaturę Rasmussena: Francja i Niemcy są jednocześnie najbardziej krytyczne wobec Turcji w UE. W konsekwencji podczas negocjacji USA z Turcją Obama zgodził się wydać oświadczenie, że USA popiera dążenie Turcji do wejścia to UE. Mimo, że USA nie ma formalnie głosu w tej sprawie, takie stanowisko nie jest zupełnie bez znaczenia, stanowi po prostu dodatkowy punkt dla Turcji.

Oczywiście, Turcy byli w dużo lepszej sytuacji, co wiąże się chociażby z jej znaczeniem geopolitycznym. Poza tym Turcy po prostu umieją się targować z Amerykanami. Pamiętajmy, że oficjalnie Turcy nic nie dostali, w praktyce otrzymują stanowiska i poparcie amerykańskie w/s UE. Zastanawiam się nad czymś innym. Czy pozycja w NATO ma takie duże znaczenie, w momencie, w którym (teoretycznie) nasz głos ma taką samą wagę, jak turecki? Dlaczego z nami ktoś miałby się nie konsultować? Turcy są wązni, ale nie jestem przekonany co do tego, czy to kluczowy gracz NATO.

Jeśli zaś codzi o karykatury Mahometa – tak, to powód jedynie PRowy, ale taki, który można doskonale sprzedać. Ja powiedziałbym na miejscu Rasmussena to samo – karykatury były niepotrzebne i mogą kogoś urażać, ale pojawiły się w ramach wolności słowa. Często mam wrażenie, że muzułmanie to świetni aktorzy, zresztą, pewnie dużo osób targująćych się w czasie wakacji w Turcji się ze mną zgodzi.

Pozostaje jeszcze kwestia Turcji w Unii Europejskiej. Amerykanie wydali oświadczenie, co było symboliczne, ale umówmy się – oni nie mają w UE nic do powiedzenia. O ile się nie mylę, to Nicolas Sarkozy nagle nie zmienił zdania. Nie sądzę, aby w zamian za nieblokowanie Rasmussena Francja i Niemcy zobowiązały się bezwarunkowo poprzeć tureckie wejście do UE. To byłoby zdecydowanie za dużo.

Osobny temat to kolejny spektakularny przykład łamania tajności wewnętrznych strategii rządu w Polsce. Nie rozumiem dlaczego w sytuacjach gdy poufne lub wręcz tajne dokumenty wyciekają do prasy, prokuratura wprawdzie często wszczyna śledztwo, ale nie słyszałem o ani jednym przypadku gdy urzędnik-idiota, który takie dokumenty przekazał dziennikarzom (sadzę, że często jako przysługę, a nie koniecznie za pieniądze) został skazany na odsiadkę bez zawieszenia! Jeśli za łapówki wsadzani są do więzienia, symetrycznie powinno być za łamanie tajemnicy państwowej.

Przeklajam, bo zgadzam się w 100%.

Piotr Wołejko
„Patryk: pamiętam te transporty pod amerykańską banderą przez Morze Kaspijskie I wiele innych rzeczy, mniejszych bądź większych numerów. Stare dzieje.”

Stare czasy, szkoda, że nie wrócą. Pamiętam, że jednocześnie miałem robić manewry w ciesnienie Ormuz i puścić cynk Amerykanom, że tam płyną wirówki.

Piotrze, MaSz. Wybaczcie mi, ale nie będę odnosił się do Waszych uwag dot. Obamy, Iranu i tarczy.

Ostatni komentująćy: pan Artur Wieczorek

Przykro mi czytac takie komentarze bo pokazuja ogolnie panujace schematy myslenia nie tylko polskiego rzadu jale tez zwyklych ludzi jak Pan – liczy sie interes Polski (cokolwiek to znaczy) a obsadzanie KLUCZOWYCH SWIATOWYCH STANOWISK to GRA. GRA w ktorej kazdy reprezentuje swoje interesy i handluje zeby ugrac dla siebie. Czekam na politykow dla ktorych “racja stanu” bedzie znaczyla wiecej niz “moj osobisty interes” ale takze wiecej niz “interes mojego kraju”. W tej sytuacji Rasmussen byl dobrym, jedynym i popieranym przez Polske kandydatem. Nie jestem fanem prezydenta Kaczynskiego ale uwazam ze zrobil to co powinien byl zrobic – poparl jedynego, dobrego kandydata a nie robil cyrkow zeby “uGRAc cos dla siebie”. Z calym szacunkiem – niech Pan wraca do swoich gier. Na pewno swietnie sie Pan tam sprawdza. Ale swiat to nie gra. Dyplomacja to nie jest i nigdy nie bedzie gra o sumie zerowej – my versus oni. Bo kazdy kraj to miliony ludzi o ktorych interesach trzeba pamietac. Nie chcialbym, zeby istotne decyzje w moim imieniu byly podejmowane przez ludzi, ktorzy reprezentuja tak zasciankowe myslenie.

Bardzo pięknie pan pisze, ale mylnie pan zakłada, że dla mnie nie liczy się interes Polski. Ja nie chciałem, żeby polski rząd& prezydent ugrywali coś dla siebie, ale dla nas w ramach NATO. Czy pan tego chce, czy nie, to na tym polega polityka, a w szczególności międzynarodowa. To przykre, ale argumenty ze sfery aksjologicznej tutaj niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, a ich znaczenie jest naprawdę niskie. Często piszę na temat historii i wtedy zajmuje się wartościami. Krytykuje zachodnie rządy za sprzedanie nas w Jałcie, nawołuje Niemców do rozliczenia się ze swoją przeszłością itd.

Rozumiem doskonale pana argumetnację, jest ona bardzo piękna, ale nie odnosi się do realiów. Pan zobaczy, Turcy odstawili – jak to pan nazywa – cyrk i otrzymali z tego tytułu granty. Wcale nie mówię, że trzeba było Rasmussena blokować. Sam uważam go za dobrego kandydata. Zwracam jednak uwagę, że przeciągając wybór można było sprawdzić, czy Polska otrzymałaby to legendarne „coś” w ramach rekompensaty. Duński premier i tak zostałby wybrany, nie widzę innego wyjscia, ale nic bysmy nie ryzykowali czekając jeszcze jeden dzień.

Wie pan, Zachód też z nami nie postepował tak, jak należy. Nikt z nami nie konsultował wyboru Sekretarza Generalnego, chociażby kurtuazyjnie. To tez jest w porządku? Przypominam, że nikt tutaj nie mówi o realizowaniu swojego osobistego interesu, a o realnych, przyjaznych rozmowach. Właśnie amatorszczyzna, o której pisze, opiera się głównie na tym, że głowni polscy politycy potraktowali sprawę wyboru SG NATO jako prywatny, polityczny folwark. To jest problem.

Dyplomacja to oczywiście nie jest gra o sumie zerowej na zasadzie my versus oni, ale postępując standardowo i przymilając się, zawsze będziemy od naszych sojuszników dostawać dużo mniej, niż sami dajemy. Proszę zauważyć, że ja nie mówię o blokowaniu Rasmussena, a o dyskusji. Słyszał pan o rozmowach na temat kryterów doboru kandydata? Były jakieś merytoryczne rozmowy w czasie szczytu? Nie. To czysta polityka. Pana wizja jest piękna, ale taka polityka poniosła fiasko w czasie dwudziestolecia międzywojennego. Przyjaźń tak, ale uczciwa. Przecież Anders Fogh Rasmussen mógłby w dyskusji wszystkich ostatecznie do siebie przekonać. Polska gra zatem wcale nie byłaby pozbawiona elementów aksjologicznych, których kompletne nieposzanowanie mi pan zarzuca.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich komentujących.

“Polska na szczycie NATO – 100% amatorstwa”

Komentarze

  1. 1.

    Nie, nie, alez nie, zupelnie mnie Pan nie zrozumial. Ale moze wyrazilem sie niejasno, sprobuje wyrazniej. Wlasnie moim zarzutem do Pana jest to ze nie potrafi Pan spojrzec z perspektywy interesu szerszego niz interes Polski.
    Powtarza Pan “my”, “nas”, “dla nas”. Ale co to znaczy nas? Pana sprzedali? Mnie sprzedali? Obojesmy sie jeszcze wtedy nie narodzili. To kogo oni tam sprzedali ze mowi pan “oni nas” sprzedali? A moze to my – Europejczycy – sami siebie sprzedalismy? Nie, to niedorzeczne! Przeciez mysmy sie sami nie sprzedali, prawda? Politycy politykom ludzi sprzedali! O to mi chodzi. Wszyscy jestesmy ludzmi, a decydenci sobie nami handluja – bo dla nich jestesmy statystyka, bo potrafia (tak jak Pan) podzielic swiat na my i oni. Traktuja polityke jak GRE i chca UGRAC dla swojego kraju jak najwiecej. Jesli wszyscy zyskuja na Rasmussenie, a nikt nie traci, to nie rozumiem dlaczego jedna grupa mialaby robic bydlo zeby UGRAC dla siebie wiecej. Grajac w zyciu w rozne gry zamilem pare miliardow “ludzi”. Bo takie sa zasady gry – zabijasz zeby wygrac. Te zasady sa nie do przyjecia w zyciu, dlatego nie mozna traktowac go jako gry.

    Zgadzam sie z Panem, ze ugrywanie czegos dla siebie jako osoby to smutny partykularyzm, ale czy ugrywanie czegos dla jednego kraju nie jest tym samym?

    I oczywiscie, ma Pan racje, mowiac ze zachodni politycy nie zachowuja sie lepiej. Bo to tacy sami politycy. Ich myslenie tez pragnalbym zmienic. Z ktoregos miejsca trzeba zaczac.

    Szkoda ze byla to decyzja polityczna, ale zdaje sie ze Rasmussen byl tez merytorycznie odpowiednim kandydatem?

    Czy moglby Pan napisac wiecej o “fiasku 20-lecia”?

    Rowniez pozdrawiam i dziekuje za merytoryczny i informatywny komentarz.

    Artur Wieczorek
  2. 2.

    Panie Arturze!
    Rozumiem doskonale Pana punkt widzenia – Pan chcialby, aby decyzje zapadaly droga consensusu, gdzie kazde panstwo stawia dobro ogolu nad wlasne, partykularne interesy. To bardzo przyjemna wizja, ale co z jej realnoscia?

    Niech Pan jednak pamieta, ze ten swiat jest jaki jest. Czesto, jak w przypadku negocjacji w/s wstapienia do UE, wystepuja sprzeczne interesy. Wtedy sie rozmawia…

    Z Polakami jednak w/s wyboru SG NATO nikt sie za bardzo nie konsultowal. Co wiecej, nie odbyla sie zadna rzetelna debata o kryteriach wyboru, sam Rasmussen nie musial rowniez przekonywac, dlaczego to on sie najlepiej ze wszystkich nadaje. Czy uwaza Pan to za uczciwe i demokratyczne postepowanie?

    Skoro tak to wyglada, to czemu nie mielibysmy prawda do okazania swojego niezadowolenia? Dlaczego – w imie checi kompromisowego wspolzycia z Zachodem – mamy sie od razu zgadzac na ich kandydata? Ja w swoich tekstach nie mowilem o blokowaniu, a o przeciaganiu Rasmussena, nie przez przypadek.

    Problem XXI wieku jest troche inny. Pan postuluje, by nie traktowac dyplomacji jako gry interesow, ale jakby sie Pan rozejrzal, to doszedlby do wniosku, ze w taki wlasnie sposob postepuja Amerykanie, Francuzi, Niemcy i Brytyjczycy (”Wielka Brytania nie ma przyjaciol, a jedynie interesy”). Mozemy tego nie robic, ale skoro mamy jakis atut, czemu mamy sie go pozbywac? Szczegolnie, ze nie zostalismy potraktowani wlasciwie. Mysle, ze rozumie juz Pan, dlaczego nie uwazam, ze Rasmussen powinien zostac wybrany tak szybkko. Jezeli przy tym Polska uzyskalaby jakas korzysc – tym lepiej.

    Jesli chodzi o fiasko 20-lecia, to prosze zobaczyc na wspaniala karte polskiej polityki zagranicznej dwudziestolecia. Nieustepliwy Pilsudski, wojna z bolszewikami, sojusz z Francja, propozycja prewencyjnego ataku na Rzesze, honorowa postawa (pomijajac Zaolzie), “bezpieczne” umowy miedzynarodowe i nagle wszystko szlag trafil we wrzesniu 39, gdy zostalismy sami. Potem byly postanowienia powojenne, dla Polski bardzo niekorzystne.

    Pozdrawiam i dziekuje za dyskusje.
    P.S. Nie wiem, dlaczego musialem zatwierdzac Pana komentarz, a nie pojawil sie on automatycznie, musze to poprawic.

    Patryk Gorgol
  3. 3.

    Przyjmuje argument o tym ze nie bylo rzetelnej debaty, o tym powinien Pan napisac w pierwszej kolejnosci. I rozumiem, ze na takim gruncie mozna bylo protestowac.

    Ale dalej uzywa Pan tego samego argumentu – Anglicy nas (cokolwiek to znaczy) sprzedali to teraz my zrobmy to samo. Dla mnie to brzmi jak argument z cyklu “wszyscy kradna”.

    A jak Pana zdaniem Powinna Polska postapic w 20-leciu? Czy to na prawde byla polityka kierowana wartosciami?

    Artur Wieczorek
  4. 4.

    Nie, nie uzywam argumentu, ze skoro Anglicy nas sprzedali, to zrobmy to samo…

    … dlatego, bo my nikogo nie mielismy sprzedac, nikomu nie mielismy zrobic krzywdy. Po prostu postarac sie o korzystniejsze dla nas rozwiazania w ramach sojuszniczych relacji.

    Wie Pan, nie chce otwierac dyskusji na ten temat, ale moze trzeba bylo w dwudziestoleciu pojsc inna droga? Pisal o tym chyba sp. prof. Wieczorkiewicz. Polska polityka w tym okresie byla bardzo scisle zwiazana z wartosciami, stad slynne zdanie Jozefa Becka o honorze. Chce Panu pokazac, ze przejrzysta i dobrotliwa dyplomacja sie w brutalnym swiecie polityki nie sprawdza.

    Pozdrawiam.

    Patryk Gorgol
  5. 5.

    Mysle ze rozmijamy sie na elementarnym poziomie – ja mysle bardziej idealistycznie, Pan bardziej pragmatycznie. Mysle ze gdybym podejmowal te decyzje zachowalbym sie inaczej, ale obaj znajdujemy sie w tej komfortowej sytuacji ze mozemy je oceniac z pozycji wartosci, wiec z tego korzystam :) I tutaj oczywiscie nie dojdziemy do konsensusu bo rozmawiamy o wartosciach.

    Druga naczelna kwestia jest problem identyfikacji z okreslona grupa. Prosze sprobowac na chwile uciec od tego identyfikowania sie z Polska i spojrzec z szerszej perspektywy. Nikt nie dyskutowal z Polakami, ale tez nikt w NATO nie dyskutowal z kazdym krajem po kolei, bo to nie byla decyzja ktora trzeba bylo w ten sposob podjac. Rasmussen nie dostal tego stanowiska jako Dunczyk tylko jako osoba i narodowosc nie miala tu nic do rzeczy. Jesli zarzuca Pan ze nie bylo dyskusji merytorycznej – ma pan slusznosc, powinna byc! Ale tylko jesli bylaby to dyskusja miedzy ekspertami, a nie miedzy narodami. Moze my Polacy nie mielismy wplywu na wybor ale my Europejczycy – mielismy. To zalezy tylko od tego jak Pan zdefiniuje “my”. Gdyby skonsultowano sie z Polskim MSZ moglby sie ktos oburzyc ze “my Pomorzanie” nie zostalismy w tej sprawie skonsultowani, a przeciez nasz rejon jest tak wazny dla NATO. Gdyby skonsultowano sie z Pomorzanami, mogliby oburzyc sie Kolobrzezanie albo Helici ;) I tak ad infinitum. Caly czas mowie tu o tym samym problemie partykularyzmu i identyfikacji z okreslona grupa.

    Poza tym te rozwiazania nie byly dla Polski (musze sie pilnowac zeby uciekac od uzywania slowa “nas”) niekorzystne. Caly czas trzeba o tym pamietac. Tu chodzi tylko o ugranie wiecej dla siebie (jako osoby czy jako kraju). To uwazam za zalosne i niepotrzebne.

    Artur Wieczorek
  6. 6.

    Probuje Pan doprowadzic moje rozumowanie dla absurdu, ale nie slyszalem, by jakakolwiek powazna grupa etniczna podwazala panstwowosc i reprezentatywnosc Rzeczpospolitej Polskiej :) . Mamy to szczescie, ze jako narod jestesmy wzglednie jednolici.

    Wie Pan, co do idealow – moze moglbym sie zgodzic, ale ja oceniam PROFESJONALIZM politykow, a nie ich ideowosc. Szczegolnie, ze dzialania naszego prezydenta i premiera nie byly podyktowane w zadnym stopniem podstawa aksjologiczna, a checia osiagniecia swoich partykularnych interesow. Teoretyzuje sie bardzo latwo, ale na szczycie trzeba rozmawiac konkretnie. Mysli Pan, ze wazniejsze bylyby argumenty opierajace sie na wartosciach, czy te bedace kalkulacja i twarda dyskusja?

    Widzi Pan, z jakis wzgledow Rasmussen wygral, zostal poparty przez glowne panstwa NATO i niejako one narzucily (a nie konsultowaly) swoj wybor z innymi. Tak jak pisalem wyzej – z demokratycznymi standardami niewiele to ma wspolnego. Taka zreszta miala byc podstawa aksjologiczna naszego stanowiska. Nie zgadza sie z nia Pan?

    Podam Panu przyklad. Mowi sie o tym, ze w zamian za zgode na Rasmussena Dunczycy maja zlikwidowac u siebie kurdyjska telewizje. Slowa slowami, a jednak czyny sa odzwierciedleniem tego, co naprawde sie liczy. Dla mnie tez interes NATO jest bardzo wazny, ale jego pozycja nie byla zagrozona. Tak jak wybor nowego SG tez nie. Czasem w rodzinie trzeba rozmawiac, a nie bezsensownie sliuchac tylko ojca. Turcy okazali sie byc niesfornym dzieciakiem, ktory w nagrode dostal wyzsza tygodniowke.

    Pozdrawiam ;) .

    Patryk Gorgol
  7. 7.

    Panstwowosc panstwa ciezko podwazyc :) Mysle ze nikt tez nie podwaza wojewodztwowosci i reprezentatywnosci pomorza.

    Panstwowosc, reprezentatywnosc RP i utozsamianie sie z Polska tez jest tez wynikiem pewnego procesu historycznego. Chce Panu uswiadomic ze to ze identyfikacja nacjonalistyczna jest najbardziej powszechna nie oznacza ze jest jedyna mozliwa i nie koniecznie musimy patrzec przez pryzmat interesow jednego kraju.O tym mowilem na poczatku – elementarna jednostka zycia spolecznego jest czlowiek. Inne byty (grupa etniczna, narod, etc) nie istnieja realnie, sa konstruowane przez ludzi.

    Jesli Dania zlikwiduje telewizje kurdyjska, to ja trace szacunek do danii (do rzadu, nie do Dunczykow i Turkow, bo Dunczycy i Turcy – jak wiadomo – sa rozni :) . Jesli Pan postuluje ze Polska powinna sie wlaczyc w ten proceder – to trace tez do Pana :) Targi targami i to jeszcze moge zaakceptowac, choc potepiam, ale sa granice praw czlowieka, ktorych nie wolno przekraczac.

    Co do reszty, zgoda.

    Artur Wieczorek
  8. 8.

    Nie, nie twierdze, ze trzeba zamykac kurdyjska telewizje. Pokazuje jedynie Panu, jak elastyczne potrafia byc demokracje. Polska zabiega o kilka rzeczy w NATO (sztab lacznosciowy np.) i wybor kandydata moglby grac na nasza korzysc.

    Pozdrawiam.

    Patryk Gorgol

Dodaj komentarz