Koniec ze zbędnymi formami grzecznościowymi!
4 komentarzyUnia Europejska – wg „Daily Mail” – wydała nowe wewnętrzne wskazówki. Koniec z formami w stylu „Pan” lub „Pani”. Są one seksistowskie – orzekła Bruksela. Tylko pogratulować czujności.
W sumie nie wypada mi się nawet negatywnie wypowiadać na temat takich pomysłów, bo nieraz – mimo młodego wieku – zostałem wielekrotnie potraktowany w taki seksistowski sposób. To przerażające, jaka jest skala demoralizacji społeczeństwa polskiego – w ten sposób obrażali mnie mali chłopcy, panie w sklepie i – notorycznie, odkąd poszedłęm na studia – wykładowcy akademiccy. Mam nadzieję, że na mojego bloga zajrzy Rzecznik Praw Obywatelskich i odpowiednio napiętnuje te osoby.
Dostrzegam też inne plusy takiego obrotu sprawy. Za onetem: „Zamiast używać standardowych form grzecznościowych, do kobiet należy się zwracać po imieniu – głoszą nowe wytyczne.”. Sprytne! Tylko zastanawiam się nad jednym. Co zrobić, jeśli tego imienia nie znam? Nie chciałbym przecież obrazić np. uroczej niewiasty poprzez użycie seksistowskiego zwrotu grzecznościowego. Po co sobie w stopę strzelać, już na początku znajomości? Wracając jednak do tego plusu. Teraz to będzie dopiero heca – „ej, Jarek, jak poszło mi kolokwium?”, „przepraszam Marysia, że mnie dziś nie było na zajęciach, ale jutro mam imieniny” itd. Na ulicy też nie będę musiał się dystansować, tylko ciągle się głowię. Co, jeśli nie znam imienia?!
Regulacja ma dotyczyć również przedstawicieli zawodów. Mają zniknąć policjantki i policjanci, a w użyciu ma pojawić się – przynajmniej oficjalnie – funkcjonariusz policji. Zamiast stewardessy – opiekun lotu. Historia mojego kumpla, który chwalił się mi kiedyś tym, że flirtował ze stewardessą na pokładzie samolotu przybiera zatem nowego kształtu. On rozmawiał z opiekunem lotu. To chyba trochę gorzej? Z kolei mnie kiedyś przesłuchwiała urocza policjantka – znaczy funkcjonariusz policji. Jak ładnie, oficjalnie, gładko i – przede wszystkim – naturalnie.
Czy Unia Europejska chce wytworzyć własną nowomowę? Naprawdę chce wierzyć w to, że to jedynie ciekawostka i nikt nie wpadnie na tak idiotyczny pomysł, by te zalecenie gdziekolwiek weszły w życie. Ja rozumiem, że oficjalny język musi się rządzić swoimi prawami, ale to jakaś paranoja. Czy teraz będziemy szukali „osoby zajmującej się opiekowaniem dziećmi” zamiast standardowej „opiekunki”? To niepraktyczne, a przede wszystkim droższe. Wyobrażam sobie też trudną sytuację osób wyszukujących hostessy. Ci dopierą będą się musieli gimnastykować. Według części feministek płeć nie może być kryterium przyjęcia do pracy. Nowe wytyczne mogą nawet uderzyć w prostytutki. Dla nich to będzie dopiero realny problem. Jak napiszą w ogłoszeniu, że są np. „osobą do towarzystwa” bez podania płci. Klient ma nie lada problem. Chyba, że wyznaje zasadę „żeby życie miało smaczek….”. Ewentualnie może działać na zasadzie loterii. Ciekawe, kiedy ktoś wpadnie na pomysł, by zakazać wpisywania płci poszukiwanej osoby w ogłoszeniach matrymonialnych. Przecież płeć nie może być kryterium…. itd.
Co prawda te zalecenia zobowiązywać mają europosłów, ale jeśli się sprawdzą, to czemu – jak to sugeruję wyżęj – nie walczyć o „neutralność płciową języka” wśród wszystkich obywateli UE? Nadmiar produkowanych regulacji jest olbrzymim problemem całej Unii Europejskiej i mówi o tym wiele osób. Specjalnie doprowadziłem sprawę do absrudu, bo to jeden z bezsensownych problemów, którym zajmuje się tzw. postępowa lewica. Ja rozumiem równouprawnienie, ale nie róbmy sami z siebie karykatury, bo to ośmiesza cały pomysł integracji europejskiej.
Wierzę jeszcze w rozsądek ludzi, ale takie informacje mnie dobijają. Problem też jest dużo poważniejszy. To na razie niewinny sposób na wpływanie na nasz język, a przynajmniej ten oficjalny. Na całe szczęście on obroni się sam. Liczę na to, że ktoś w końcu zrozumie, że nie wszystkie sprawy świata, a szczególnie takie, jak kształt banana, trzeba uregulować.
Podpisano: osoba zajmująca isę pisaniem bloga.
Więcej na tematy związane z Unią Europejską
- Traktat Lizboński, a europejski i antyeuropejski beto
- Unijna "demokracja" w Pradze
- Dryfowanie Traktatu Lizbońskiego

Komentarze
Ostatnie Pańskie komentarze bardzo podniosły moją opinię o Panu i zabrałem się za czytanie kilku notek z Pańskiego bloga. Tą notką znów zarobił Pan ogromnego minusa.
Po pierwsze, nie czytuje Daily Mail, nie wiem, ale slyszalem ze to bulwarowka. To tak jakby sie powolywac na Gazete Wyborcza
Po drugie, nie Unia Europejska, tylko Parlament Europejski wydał te wskazówki dla swoich posłów.
Po trzecie – to nie jest wymysl europoslow, tylko dyskusja ktora toczy sie w Wielkiej Brytanii juz od jakiegos czasu. Chodzi o to, ze do kobiet mowi sie Pani lub Panna, a do mezczyzn zawsze – Pan. To jest uwazane za seksistowskie przez niektorych. Ja nie uwazam tego za seksistowskie ale doskonale zrozumiale jest dla mnie ze niektore kobiety moga uwazac za seksistowskie to ze sposob w jaki sie do nich zwraca, wskazuje na jej status matrymonialny. Dlatego radzi sie zeby odchodzic od zwrotow Pani/Panna. Mozemy sie zastanawiac czy to nie przegiecie ale nie sprowadzajmy tego do absurdow w stylu “wykladowcy mnie obrazaja na uczelni”.
Co do kwestii flight attendant nie chce sie wymadrzac, bo nie jestem pewien, ale zdaje sie ze tu chodzi o przypadki, w ktorych nie wiemy jakiej plci jest osoba.
Panie Arturze!
Tak, to bardzo kontrowersyjny artykul. Nie pojawil sie z tego wzgledu m.in. na Polityce Globalnej. Juz spiesze tlumaczyc…
Tak, Daily Mail to nie jest najlepsze zrodla informacji. U siebie na salonie byla dyskusja w komentarzach na ten temat. Tutaj punkt dla Pana.
Po drugie, tak, ja to wiem, ze to wydal PE. Rozrozniam to, jestem finalista Olimpiady Wiedzy o UE
. Dla mnie – skrotowo – to, co wydaje PE, to robi UE. Bo tak na drobre, to nigdy nie powiemy, ze cos nakazuje UE, gdyz zawsze mozna powiedziec. “Jaka UE? PRzeciez to Europejski Trybunal Sprawiediwosci/Trybunal Obrachunkowy/PE/Rada Europejska/Rada Unii Europejskiej”. Mysle, ze wie Pan, o co mi chodzi. W tym znaczeniu te sugestie wyprodukowala UE i ja obsmiewam ich tresc merytoryczna. To jest sednem mojego tekstu. Postepuja glupota i nadprodukcja dokumentow.
Celowo sprowadzam sprawe do absurdu. Po prostu uwazam, ze takich aspektow nie powinno sie nawet probowac regulowac sugestiami. Ja wiem, ze to nie wymysl europoslow – czesc juz zapowiedziala, ze sie nie bedzie stosowac – ale jacys urzednicy to wymyslili! Poza tym co to za polityczna poprawnosc? Nie neutralizujmy jezyka wszedzie!
Dziekuje za komentarz. Uznaje go za merytoryczny.
Jak sie panu podobaja inne notki?
Pozdrawiam.
Nie ma sie do czego przyczepic
A jeszcze w kwestii bananow pare artykulow panu podrzuce. Mozna sie z tego smiac ale kwestia bananow w unii to wielkie pieniadze i wielka polityka, ktora ma wplyw na losy milionow ludzi.
http://www.globalissues.org/article/63/the-banana-trade-war
http://agriculture.gouv.fr/sections/presse/communiques/joint-statement/
http://news.bbc.co.uk/2/hi/business/4735983.stm
http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=IP/08/1509&guiLanguage=en
Dodaj komentarz